piątek, 22 lutego 2013

Rozdział VIII " Pomyślałem że się we mnie zakochałaś "



Rozmowa z Marco dała mi dużo do myslenia. Postanowiłam w końcu pojawić się na Signal Iduna Park by zrobić kilka zdjęć. Co jak co ale była to moja praca. Trochę się bałam a najbardziej to spotkania z nim. Ubrałam się, wzięłam mój ukochany aparat i udałam się w kierunku stadionu. Siedziałam na ławce i zaczęli schodzić się chłopcy. Tylko Robert się ze mną przywitał, Mario udawał że mnie nie widzi, a Marco przeszedł obojętnie obok mnie. Potrafiłam zrozumieć Mario, ale Marco?  Przecież ostatnio sam do mnie przyszedł. Wstałam i podbiegłam do niego
- Hej Marco. Dlaczego się ze mną nie przywitałeś? Zrobiłam coś nie tak?
- Ty chyba sama wiesz co zrobiłaś. Przepraszam ale muszę iść trenować- odszedł ode mnie. Zaskoczył mnie trochę. Jak się domyślałam pewnie już wie o mnie i Mario. Ale co mu do tego. Przecież nic nas nie łączy. Chłopaki trenowali dwie godziny a ja plątałam się koło nich. Po ćwiczeniach wszyscy udali się do szatni i wyszli oprócz Mario. Postanowiłam pójść do niego i pogadać.
- Hej, mogę wejść ?- zapytałam a on skinął głową- Przyszłam do ciebie bo chcę cię przeprosić. Wiem że zachowałam się  nie fair, źle się ztym czuję. Naprawdę nie chciałam aby tak wyszło.- powiedziałam i chciałam wstać aby wyjść
- Zaczekaj- brunet złapał mnie za dłoń- Wiem że nie tak miało wyjść. Też nie jestem bez winy. Ale tu nie chodzi tylko o mnie prawda? Jest ktoś inny? To Marco?- zapytał
- Tak- odparłam wpatrując się w podłogę bo nie potrafiłam na niego spojrzeć
- Chciałbym abyście byli razem. Między wami coś jest. Coś więcej niż przyjaźń. Widzę jak na siebie patrzycie, tylko żadne z was nie potrafi zrobić pierwszego kroku. Mam nadzieję że się wam ułozy, a między nami będzie tak jak dawniej
- Przyjaźń?- zapytałam z nadzieją
- Przyjaźn- powiedział i mnie przytulił
- Wiesz że cię kocham?- powiedziałam
- Wiem, wiem Daguś, mnie przecież wszyscy kochają. Też cię kocham ty mój wariacie.

___________________
Siedziałam w domu na kanapie i czekałam na Lewego, bo mieliśmy wspólnie oglądnąć jakiś ciekawy film. Cieszyłam się że miedzy mną a Mario znowu jest tak jak dawniej. Lubiłam tego człowieczka. Zawsze był pogodny, wesoły z chęcią do życia. Mogłam z nim pogadać o wszystkim. Spojarzałam na telefon i miałam trzy nieodebrane połączenia. To Marco. Postanowiłam oddzwonić.
- Cześć. DZwoniłeś, a ja nie odebrałam bo miałam wyciszony telefon. Coś się stało?
- Hej Daga. Nie nic takiego. Moglibyśmy się spotkać i pogadać?
- Pewnie, a może to zaczekać do jutra bo na dzisiaj mam inne plany.
- Jasne, to może wpadne jutro do Ciebie około 11.00. Może być?
- Tak, pogadamy na spokojnie bo Roberta nie będzie. To do zobaczenia

Nie spodziewałam się że zadzwoni. Po tym co było dziś na stadionie, to było dla mnie zaskoczenie.
Nie długo potem wrócił Lewy. Spędziliśmy miły wieczór gadając i wygłupiając się. Miałam dość i udałam się do swojego pokoju, a on rozmawiał jeszcze z Anią. Tak bardzo za sobą tęsknili.

Obudziłam się. Na stoliku obok łóżka leżała karteczka:

  Wyszedłem na spotkanie. Wrócę koło 13.00 i zjemy wspólnie obiad. Póxniej może wyjdziemy do kina z Mario i Marco.  Ślicznie wyglądasz jak śpisz :))

                                                                                                 Lewy

Przeczytałam wiadomość i uśmiechnęłam się sama do siebie. Fajnie jest mieć takiego przyjaciela jak Robert. Jest jak starszy brat. Ubrałam się, zjadłam sniadanie. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i całkowicie zapomniałam że byłam umówiona z Marco. Zaprosiłam go do środka. Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy
- Daga, przepraszam. Za to że tak się zachowałem wczoraj na stadionie. Nie chciałem cie urazić.
- Nie ma sprawy. A co się stało że zmieniłeś zdanie i to tak szybko?
- Przez przypadek usłyszałem twoją rozmowę z Mario w szatni- usmiechnął się do mnie a mnie zatkało
- Wszystko słyszałeś?
- Wszystko to co powinienem
- Świetnie. Więc w twoich oczach wyszłam na nieszczęśliwie zakochaną małolatę która szuka pocieszenia w ramionach innego faceta!!- wykrzyczałam zła sama na siebie
- Nie mów tak, bo wcale tak nie pomyślałem
- Serio, a co mogłeś sobie pomyśleć?
Marco zbliżył się do mnie tak blisko że chyba bliżej sie nie dało, spojrzał mi głeboko w oczy i powiedział ledwo dosłyszalnym głosem Pomyślałem że się we mnie zakochałaś. Serce zaczęło mi bic jeszcze mocniej. Po chwili poczułam dotyk jego ust. Był taki delikatny. Czułam że się rozpływam. Odwazajemniłam pocałunek i zaczęliśmy się całować. Usiadłam mu na kolanach i rozpinałam mu koszule. Nie protestował. Swoje dłonie trzymał na moich udach stopniowo je przesuwając. Zdjęłam mu koszulę i delikatnie gładziłam jego tors. Widziałam po nim że mu się podoba. Całowaliśmy się jeszcze chwilę, ale w końcu powiedział że musi już iść. Ubrał się, pocałował namiętnie na pożegnainie i wyszedł. Widziałam po nim że był zadowolny z tego co sie przed chwilą wydarzyło. Nie długo po tym wrócił Robert, przygotowaliśmy obiad i rozmawilaiśmy
- To na co idziemy do kina?- zapytałam
- Daguś, bo jest taka sprawa że Kuba z Łukaszem mnie zaprosili na dzisiejszy wieczór i....- zacząlł się tłumaczyć
- Dobra nie ma sprawy. Baw sie dobrze
- Nie gniewasz się ? Obiecałem ci kino, a teraz
- Innym razem mi to wynagrodzisz
- A i jeszcze jedno. Bo szykuje się niezła imprezka, więc ja raczej na noc nie wrócę- powiedział smiejąc się
- Dobra, dobra, tylko nie zrób niczego głupiego- odpowiedziałam mu

Zbliżał się wieczór Robert szykował się do imprezy, a ja czytałam czasopisma. Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Dostałam wiadomość od Marco

Część piekna. Masz plany na wieczór? Może bysmy gdzieś wyskoczyli razem, apotem poszli do mnie?

Odpisałam usmiechając się do mojego telefonu jak zakochana 13-latka:

A co powiesz na to, abys to ty wpadł do mnie? Robert wychodzi na imprezę i już mnie poinformował że nię będzie w stanie wrócic na noc do domu. To może 20.00 ?

Nie musiałam długo czekać na jego odpowiedź :

Nie mam nic przeciwko. Będę puknktualnie. Pa :**

Robert wyszedł a ja czekałam z niecierpliwością na blondyna, który za chwilę miał przyjść. Był punktualnie. Pobiegłam otworzyć drzwi i nawet nie zdążyłam się przywitać, gdy ten przycisnął mnie do ściany i podniósł, trzymając mnie i namietnie całując moje ciało.
- Mmmm to teraz tak będziemy się witać?- zapytałam a ten nadal całował mnie po szyi
- A masz coś przeciwko?- zapytał łobuzersko
- Nie, lubię te twoje powitania- pocałowałam go i zaniósł mnie na rękach do sypialni.

_______________
I jak ???


KOMUNIKAT!
Tak na początek muszę Was poinformować że mam problem z blogiem. Ostatnio pisałam że opowiadania będzie miało 20 rozdziałów i planuję kolejne. Problem w tym że miałam już napisane całe opowiadanie i przez przypadek zostało skasowane. Teraz mam nauczkę by nikogo nie dopuszczać do mojego komputera. Więc będę musiała na nowo pisać każdy kolejny rozdział, a że kończą mi się ferie to nie będę tak często dodawać nowych postów. Mam nadzieję że nie macie mi tego za złe. Postaram się nie zaniedbywać bloga i jak najczęściej tutaj wpadać.



Pyśka



3 komentarze: