wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział V " Mario, pocałuj Dagę "

- Cześć Ania! Jak się stęskniłam za tobą. Już nie mogłam wytrzymać sama z ta trojką wariatów!
- Z tego co widzę to świetnie sobie radzisz- usłyszałam słowa skierowane do mnie - My się chyba nie znamy. Caroline, dziewczyna Marco
- Cześć, miło mi cię poznać.
- Dobra, dość tego zapoznawania się, może impreza? Dzisiaj? U mnie?- zaproponował Mario
Oczywiście ja, Robert, Ania byliśmy za.
- A ty Marco wpadniesz?
- Z chęcią ja i Marco przyjdziemy- oświadczyła Caro
- Tylko wiesz, ja zaprosiłem Marco. Samego. Bez Ciebie.
- Mario. Odpuść. Choć raz. - powiedział Marco
- Niech ci bedzie. To czy ty i Caroline zaszczycicie nas dzisiaj swoją obecnością?- powiedzial z sarkazmem Mario

Stałam obok i przygładałam się całej sytuacji, gdyż nie wiedziałam o co chodzi. Dlaczego Mario tak traktuje dziewczyne Marco.

- A co wy na to, żeby impreze urządzić u nas ?- zaproponowała Caro z nadzieją że się zgodzimy. Nikt nie miał nic przeciwko, poza Mario. Umówiliśmy się na 20.00.

________________

Przygotowywałyśmy się z Anią na impreze, ale ciekawośc nie dawała mi spokoju i zapytałam:
- Dlaczego Mario tak traktuje Caroline. Chyba wiesz co mam na myśli?
- Tak wiem. Wiesz, bo w rzeczywistości to ja i Robert też jej nie znosimy, ale ze względu na to, że jest ona dziewczyną naszego najlepszego przyjaciela to staramy się być dla niej mili. Mario nawet się nie stara. Za każdym razem stara się jej dogryźć.
- Ale dlaczego tak jej nie lubicie?
- Caro bardzo zraniła Marco i to nie raz. A poza tym widać że zależy jej tylko na kasie i na tym by przy nim stać się rozpoznawalną. Wkurza nas to, ale staramy się to zachować dla siebie, w przeciwieństwie do Mario, który na każdym kroku stara się wybić mu z głowy tą laske.
- Nie wiedziałam. Ale wygladali razem na szcześliwych. Tak nie jest?
- Marco się męczy w tym związku to widać. Dlatego tak dużo czasu spędza z przyjaciółmi. Wydaje mi się, ze dla niego to jest zamkniety temat ten zwiazek ale boi sie zostac sam.
- Wow. Zaskoczyłas mnie. Dobra zbierajmy się na tą impreze. Ale najpierw zobaczmy co Robert na siebie włożył, żeby nie było pośmiewiska- zasmialam sie i poszlysmy razem do Roberta.

______________

-  Cześć wchodźcie do środka. Pora zacząć się bawić- powiedział Marco, który otworzył nam drzwi. Ania i Robert poszli do salonu przywitać sie z Caro i Mario. Ja zdjęłam kurtke i odłożyłam na wieszak.
- Pięknie wyglądasz- powiedzial blondyn, ktory stal oparty o sciane i usmiechal sie lekko do mnie
- Dzieki, ale chyba przesadzasz- poszlismy do reszty znajomych
- Hej Daguś!- zawołał Mario, podszedł do mnie, pocałował w policzek i przytulił. Usiedliśmy w salonie i rozpoczęła się zabawa na dobre. Wszyscy sporo wypiliśmy i każdy zaczął się wygłupiać. Caro zaproponowało gre w butelke. Wszyscy byliśmy za. Był to świetny pomysł, dużo się dowiedzieliśmy o innych, bo wiekszość wybierała prawdę. Caro zakręciłą butelką i padło znowu na Mario.
- Co wybierasz? Prawda czy wyzwanie?
- No oczywiście że wyzwanie.
- Dobra, co by ci tu dać.- zastanawiała się Caro - Mam! Mario pocałuj Dage.- jak to uslyszalam mało się nie udławiłam. Wiedzialam ze Caro wymyśli coś co wkurzy Marco i bedzie mnie dotyczylo. Przez pewien moment myślałam, że jak to Mario, pocałuje mnie w policzek, tak symbolicznie. Nagle Caroline powiedziała do Mario:
- Ale wiesz Mario, pocałuj ja tak jak facet całuje dziewczyne. Sam chyba wiesz co mam na myśli
Marco spojrzał na Caro, a ta tylko z usmiechem odwzajemnila spojrzenie. Była już 1.00 godzina, Mario był wstawiony i przez cały wieczór siedział przy mnie.
- Co Mario, wymiękasz? - zapytała Caro
- Ja no chyba zartujesz. Nigdy nie wymiekam- odpowiedzial, spojrzal na wszystkich, w koncu na mnie i przeszedl do rzeczy. Zaczął mnie całować w pozycji siedzącej, ale po chiwli byla to już pozycja poł siedząca. Słyszałam jak Ania, Robert i Caro robią charakterystyczne dla takich momentów “awww”. Mario nawet nie zamierzał się ode mnie oderwać. Po chwili Caro powiedziala do nas:
- Jak chcecie to ja i Marco odstapimy wam nasza sypialnie na ta jedna noc
W końcu Robert powiedzial do Mario, ze może już wystarczy i żeby nie zapominał zę ja jestem jego przyjaciółką. Mario delikatnie odsunał się ode mnie i cicho powiedział do ucha, śmiejąc się:
- Mi się bardzo podobało, więc może trzeba by to dokonczyc. Dostalismy juz propozycje od Caro.
- Chciałbyś- odepchnelam go od siebie, caly czas sie smiejac, w koncu ja tez bylam niezle wstawiona. Zobaczylam ze Marco ukradkiem patrzy na mnie. W pewnym momencie wstal i poszedl do kuchni. Poczekalam chwile i tez udalam sie w kierunku kuchni.
- Moge?- zapytalam
-Jasne- przekroczylam prog pomieszczenia i weszlam do srodka. Stanelam na przeciwko Marco, który stał oparty o meble kuchenne i wpatrywla sie w okno.
- Wszystko w porzadku?- zapytałam
- Tak, a czemu pytasz?
- Wyszedłeś z pokoju, bez slowa, caly wieczor jestes inny, nie taki jak zawsze. Nic prawie nie mowisz, jesli nie masz ochoty na impreze to powiedz, pojdziemy sobie
- Nie no co ty, zostancie, ciesze sie ze przyszliscie. Poprostu nie mam dzis humoru i tyle.
- Na treningu jeszcze miales. Coś się zmieniło?
-Tak- powiedzial ze smutkiem- Ale nie mam ochoty o tym gadac. A jak pocałunek? Mario chyba sie wczuł w swoje zadanie?
- Udany, nie powiem. Fakt, Mario wczuł się, nie wiem czy nie za bardzo. Myśłam że to bedzie taki symboliczny buziak, a nie tak na poważnie.
- Wiesz nadazyła się taka możliwość to Mario nie mogł jej zmarnowac. Ja tez bym nie chcial takiej zmarnowac.- powiedzial Marco spogladajac na mnie i czekajac na moja reakcje na jego slowa
- A gdybys to ty dzisiaj byl na miejscu Mario, zrobilbys to? Tutaj? Teraz? Przy Caroline?- patrzyłam na niego przygryzajac warge. Blondyn rozejrzal sie, podszedl do mnie, delikatnie objal w pasie i dzielily nas tylko milimetry.
- Widzę że przeszkadzam? - w drzwiach stala Caroline
- Mogłas przyjść chiwle pozniej- slowa Marco mnie zaskoczyly. Odsunelam sie od niego i wyszlam z kuchni, a oni zostali tam razem.
- To ja się bedę już zbierać- powiedzilam do wszystkich
- No co ty Dagus? Impreza dopiero sie rokreca- powiedzial Mario
- No ty to sie juz chyba na calego rozkreciles nie?
- Nie znasz mnie jeszcze. Ale skoro juz idziesz to ja cie odpowadze.
Do pokoju weszli Marco i Caroline. Caroline ucieszyl fakt ze juz wychodze, Marco nie byl jednak z tego tak zadowolony.
- Mario, tylko masz ja odprowdzic pod same drzwi.- wolal Robert
- Stary, dla ciebie to ja ja nawet do samego lozka odprowadze.- smial sie Mario
- A od jej lozka to trzymaj sie z daleka- stanowczo odpowiedzial Robert i wyszlismy z mieszkania.


___________

I jak wrażenia ? Czekam na odpowiedzi w komentarzach :) Kolejny rozdział już jutro ! Zapraszam :**

5 komentarzy:

  1. Szkoda że do niczego nie doszło pomiędzy Dagą i Marco :( Ale pewnie nie raz nadarzy się okazja :D Rozdział super! Zapraszam do mnie :)
    http://izakubastory.blogspot.com/2013/02/rozdzia-38.html
    i
    http://zagubionawewlasnymswiecie.blogspot.com/2013/02/6.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to opowiadanie :D Jest świetne :D :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super <3 czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń