czwartek, 21 lutego 2013
Rozdział VII " Myślałem że jesteś moim kumplem. Myliłem się "
Minął tydzień. Nie pojawiałam się przez ten czas na treningach. Mario ani raz nie zadzwonił. Robert dopytywał czy coś się stało, ale nie mogłam przecież powiedzieć mu prawdy. Leżałam na łóżku słuchając muzyki, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć i ukazała mi się sylwetka Marco.
- Cześć! Roberta nie ma pojechał już na trening- powiedziałam
- Wiem, ale ja przyszedłem do Ciebie
- Do mnie?- zapytałam zaskoczona i zaprosiłam go do środka.
- Daga, co się dzieje?
- Nic, a co miałoby się dziać?
- Od tygodnia nie ma cię na treningach. Mario wogóle nie jest obecny. Nic nie mówi, gdy poruszam twój temat, to zaczyna się wściekać, że ja i Robert mówimy tylko o tobie. Nie chodzi z nami do klubu, nigdzie. Coś się wydarzyło między wami? Wtedy gdy wyszliście z imprezy?
Patrzyłam na niego i nie miałam zielonego pojęcia co mu odpowiedzieć. Przecież nie powiem mu prawdy.
- Nic się nie wydarzyło. Może trochę się posprzeczaliśmy i tyle. A tak wogóle to chyba nie twoja sprawa?
- Przepraszam, masz rację, ale poprostu sie o niego martwię. To mój kumpel. O ciebie też się martwię.
- O mnie nie musisz się martwić. Zajmij się lepiej swoją dziewczyną, a mnie zostaw w spokoju.
- Skoro tego chcesz. A i nie mam już dziewczyny. Zerwałem z Caroline.
Gdy to usłyszałam, nie mogłam uwierzyć w to co powiedział. Marco kierował się w strone drzwi, ale ja krzyknęłam:
- Zaczekaj. Przepraszam. Nie wiedziałam.- odparłam
- Nie przepraszaj. Skąd mogłaś wiedzieć.
- Przepraszam też za to że tak na ciebie naskoczyłam przed chwilą. Ostatnio mam trudny okres w zyciu. Z niczym sobie nie radzę. Ranię ludzi na których mi zależy. Nie wiem co mam robić. Zawsze starałam się rozwiązać swoje problemy, ale ostatnio od nich uciekam.
- Wiem co czujesz. Każdy ma taki moment w życiu. Ale to minie. Zobaczysz.
- Chciałabym w to wierzyć.
- To uwierz. Tak naprawdę to dlaczego przyjechałaś do Dortmundu?
- By uciec przed problemami i rozwiązać inne. Ostatnio dużo się dzieje. Zaczęło się od Roberta, a skończyło się na Mario.
- Ty i Robert, kiedyś, no wiesz?
- Nie. Od zawsze się przyjażnimy. Sam dobrze wiesz że podczas Euro na Robercie spoczywała ogromna odpowiedzialność za to co się dzieje na boisku. Był nadzieją dla Polaków. Przed meczem z Czechami, Ania musiała wyjechać na zawody. Prosiła mnie, żebym wspierała Roberta. Po przegranej zarzucono mu że nie starał się tak jak dla BVB. A ja zamiast go wesprzeć to go krytykowałam. Po meczu pojechałam z nim do mieszkania, i wtedy oboje mieliśmy chwilę słabości. Ale do niczego nie doszło. Ale i tak ten jeden moment spowodował że się odsuneliśmy od siebie. Dllatego przyjechalam. Tesknilam po prostu za nim.
- A Ania wie o tym “incydencie”?
- Tak, wie, ale wie tez ze to nic powaznego.
- Lewy nigdy nie wspominal o tobie. I fakt, po powrocie do Dortmundu po Euro był inny. Teraz wiem dlaczego. Chyba nie powinienem pytac, ale z Mario to tak na poważnie się pokłóciliście?
- Nie wiem. Będę musiała z nim pogadać, ale nie mam odwagi. Dziękuję Ci że mogłam z tobą porozmawiać, tak bez ściemy.
- Nie ma za co. Polecam się na przyszłość- powiedział Marco i przytulił mnie na pożegnanie.
_______________
- Stary otwieraj te cholerne drzwi! Wiem, że jesteś w środku!
- Nie ma mnie i odwal się ode mnie!
- Otwieraj- krzyczał Marco i Mario wkońcu pofatygował się by otworzyć drzwi swojemu kumplowi
- W końcu. Co się dzieje? Z tobą ? Z Dagą? Wiem, że się pokłociliście, ale nie wiem o co. Martwię się o was.
- Stary, jestem poprostu skończonym kretynem, który myśli że żadna laska mu się nie oprze. Poraz pierwszy jakaś dziewczyna zobaczyła we mnie przyjaciela. Ja zobaczyłem w niej osobę której mogę zaufać, zwierzyć się, pogadać z nią. Ale jak zawsze musiałem to spieprzyć. Teraz juz nic nie będzie takie samo jak kiedyś.
- Dobra, a mógłbyś jaśniej, bo nie mam pojęcia o czym mówisz.
- O czym mówię?Chyba o kim. O Dadze. Przespałem się z nią. I to był chyba największy bład w moim życiu.
- Jak mogłeś mi to zrobić? Wiedziałeś, że ja......
- No właśnie co ty? Co? Wtedy byłeś jeszcze z Caro. Cały czas twierdziłeś że ją kochasz i nikt inny się nie liczy. Jak mówiłem, ze Daga ci sie podoba to zaprzeczałes. Wiec o co masz pretensje!
- Znasz mnie. Myslałem że jestes moim kumplem. Myliłem się- Marco wziął bluze, wyszedł trzaskajac za soba drzwiami.
__________
Jestem Wam bardzo wdzięczna za komentarze. Motywuje mnie to ogromnie do dalszej pracy. Przyznaję że skończyłam opowiadanie i będzie 20 rozdziałów. I pojawia się kolejny temat czy znalazły się by osoby czytające kolejne opowiadanie, ale tym razem takie bardziej smutne, może nawet drastyczne. Dotyczyło by również dwóch moich ulubionych piłkarzy :Marco Reusa i Mario Goetze. Więc jak ? Chciałby ktoś czytać ? Na odpowiedzi czekam w komentarzach i mam nadzieje ze ich udzielicie :)
Pyśka
PS: Polecam fantastycznego bloga, przynajmniej mi się bardzo podoba
http://the-good-life-lusi.blogspot.com/ . Gorąco polecam :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Super, czekam na następny! :)
OdpowiedzUsuńChętnie bym czytała następne opowiadanie, dlaczego nie ;>
Zapraszam do mnie http://sylwunia09.blogspot.com/ jest nowy rozdział :D
Super rozdział jak zwykle :P Na pewno bym czytała! :D Zapraszam do siebie :P
OdpowiedzUsuńhttp://izakubastory.blogspot.com/2013/02/rozdzia-39.html
Świetny blog *.* Z chęcią poczytam kolejny twój blog ^^
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię to Liebster Award ^^
Więcej informacji znajdziesz na moim blogu w zakładce pod tym tytułem ♥ -> http://zdjecie-z-marco.blogspot.com
Super , jestem tu pierwszy raz , ale będę częstym gościem od dziś ;)
OdpowiedzUsuńhttp://two-love-one-life.blogspot.com/