niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział III " Zachwałem się jak kretyn! Zraniłem Cię. Żałuję.

Przyjechałam do Roberta tak jak mi rozkazal. Zadzwoniłam do drzwi. Lewy otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. Postawiłam walizki i usiadłam na kanapie a on obok mnie. Przez chwile siedzieliśmy w ciszy, a Robert przez ten cały czas mi sie przyglądal.
- Wiesz, ze w koncu bedziemy musieli o tym pogadac? Predzej czy pozniej?- powiedzial
- Wiem...
- Zachowałem się jak kretyn! Zraniłem Cię! Dziwię Ci się, że przyjechalas do mnie. Tyle razy łapałem za telefon by zadzownic do ciebie, przeprosic ale nie maialem odwagi by przycisnac ta cholerna zielona sluchawke. Zdaje sobie sprawe z tego jak cie potraktowalem, co musialas poczuc. Zaluje tego, bardzo, i mam cicha nadzieje ze mi wybaczysz, zapomnimy o tym i bedzie tak jak dawniej- gry to mowil az sciskalo mnie w zoladku
- Juz dawno ci wybaczylam. Ja tez nie jestem bez winy. Miales trudny okres w swoim zyciu, spoczywala na tobie ogromna odpowiedzialnosc. Ania wyjechala na zawody wtedy gdy miales najwazniejszy mecz. Miales tylko mnie, a ja zamiast cie wspierac, to mialam do ciebie pretensje. A jesli chodzi o to co zrobiles, wtedy u ciebie w mieszkaniu.. to nie gniewam się, nie musisz przepraszac, chwila slabosci i tyle. Wiec przyjazn jak dawniej?
- Przyjazn- powiedzial Lewy i mnie przytulil.


Cieszę się, że tak na poczatku sobie wszystko wyjasnilismy i teraz bedzie tak jak dawniej. Dwojka najlepszych przyjaciol od dziecinstawa- na zwsze. Przynajmniej taka mam nadzieje.

______________________

- I co? Nadal twierdzisz że kochasz Caro ponad wszystko i inne laski sie nie liczą?
- O co ci chodzi?
- O co mi chodzi? Nie mogles oderwac od niej wzroku, cały czas sie na nia gapiles jak w obrazek. A jak sie ze mna przytulala to cie malo nie zagotowalo.
- Przesadzasz Mario. Nie zapominaj ze ja mam dziewczyne!
- A ten dalej swoje. Zobaczymy jak dlugo wytrzymasz nie zblizajac sie do niej.
- Stary, co ty gadasz. Ja czy wytrzymam. Ty nie mogles sie powstrzymac od pierwszych minut.
- Znasz mnie. Ja zawsze tak reaguje. Dla mnie to tylko swietna kolezanka i tyle. W przeciwienstwie do ciebie.
- Taaa.. kolezanka. Nie widziales swojej miny jak ci odmowila spotkania.
- Oj tam. Dobra widzimy sie na treningu jutro i dokonczymy ta rozmowe.
- Juz skonczylismy. Czesc.

______________________

Jak się cieszę, że Ania dzisiaj wraca. Tak bardzo się za nią stęskniłam. A Lewy to jeszcze bardziej. Dzisiaj znowu trening, a to równa się sesja. Przynajmniej robię to co lubię.
- Cześć Lewy! W końcu wstałeś. Ile można spać?
- Hej Daguś- pocałował mnie w policzek- I kto to mówi? Nie pamiętasz jak dawniej spałaś do 11.00, co ?
- Oj no dobra. O której wraca Ania?
- O 16.00. Mówiła, że przyjedzie do domu, przebierze się i przyjedzie do nas na stadion a potem cos sie wymysli. Bedziesz dzisiaj na treningu?
- No tak, od tej pory na każdym, chyba że masz coś przeciwko ty albo chłopaki?
-Ja nie mam nic, cieszę się z tego powodu, a nawet bardzo. A chłopaki są wniebowzieci toba, zwlaszcza Mario i Marco.
- Taaa, no napewno- zasmialam sie i poszlam do lazienki.



____________

Trochę krótki, ale nie miałam weny na tez rozdział ;/
Kolejny rozdział może dopiero po 3 komentarzach :) zobaczymy :D Czekam na opinie !
Pozdrawiam Pyśka

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. dziękuję :) cieszę się że Ci się podoba :D

      Usuń
  2. Muszę stwierdzić zgon :D <33 Uwielbiam tego bloga ! <3
    Jak czytam dany rozdział , to mam ochotę piszczeć i się śmiać, jest mega podniecający <33 Po za tym uwielbiam jak piszesz <33 Informuj o rozdziałach
    http://spragnieni-szczescia-bvb-jungs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, nie wiedziałam że się tak spodoba :) przyznam że to mój pierwszy blog, pierwsze opowiadanie, bo nigdy nie pisałam, nie ciągło mnie do tego. Przeczytałam jednego bloga i tak mi się spodobało że sama zaczęłam pisać :)Mam nadzieję, że bedziesz zaglądać :D

      Usuń