Mam nadzieję że nie będziecie miały mi tego za złe. Tego że ostatnio
stworzyłam nowe opowiadanie a po kilku dniach zawiesiłam. Po prostu nie
mam pomysłów.
Ostatnio ktoś złożył mi dość ciekawą choć nietypową propozycję, a ja się zgodziłam. Więcej w zakładce WAŻNE ! Więc zapraszam i mam nadzieję że będziecie mnie wspierać. Bardzo Was o to proszę
-----------> Keine Rose ohne Dornen
Jeden wyjazd zmienia wszystko (zakończony)
poniedziałek, 27 maja 2013
sobota, 16 marca 2013
Nowy blog ;)
Więc tak...dopiero zaczynam i nie wiem co z tego wyjdzie... dzisiaj pojawi się już pierwszy rozdział...mam nadzieję że się wam spodoba.. tutaj jest link ...życie to marny żart... jak będzie nowy rozdział to Was powiadomię ;)
Pozdrawiam
Pyska
Pozdrawiam
Pyska
Rozdział XXXII " Jeden wyjazd zmienia wszystko - OSTATNI "
Szłam ulicami Dortmundu a po mojej twarzy spływały łzy. Jestem na rozdrożu dróg: Marco i Kuba i chyba Mario. Nie wiem co robić, w którą drogę wejść. Trzech mężczyzn którzy są dla mnie najważniejsi. Z każdym przezyłam niesamowite chwile, do każdego coś czuję. Nie wiem co robić. Nie chcę ich starcić. Nie chcę ich zranić. Maszerując przez miasto, nie wiem kiedy dotarłam pod blok w którym mieszkałam z Marco. Wyszłam po schodach i otworzyłam drzwi. Gdy weszłam do środka zobaczyłam blondyna leżącego na sofie ze słuchawkami na uszach. Jak mnie zobaczył momentalnie wstał. Nie miałam siły z nim rozmawiać, więc weszłam do sypialni trzskając za sobą drzwiami. Spod łóżka wyjęłam małe biało zielone pudełeczko ze zdjęciami. Przeglądałam je wpatrując się w każde uważnie. Byłam wściekła na siebie, że wtedy wyjechałam i na niego że teraz kazał mi odejść i wracać do Marco. Co on może wiedzieć o tym co ja czuję? Ale może ma rację. Cofnęłam się do przeszłości, zapominając o tym co jest teraz. Nie mogłam wytrzymać sama ze sobą . Rzuciłam tym cholernym pudełkiem rozsypując wszytskie zdjecia po całym pokoju. Rzuciłam się na łóżko, chowając twarz w poduszkę i zaczęłam płakać. Poczułam po chwili jak ktoś mnie obejmuje. Marco. Wiedział że cierpię i przyszedł do mnie by byc ze mną. Początkowo nie chciałam aby był obok, ale emocje były górą, odwróciłam się wtulając w jego ciało.
- Marco... ja nie wiem co robic, nie wiem co czuję- powiedziałam patrząc mu w oczy
- Powiem ci cos, co moja babcia powiedziała mi gdy byłem mały: Życie to nie bajka...A wielka miłość trafia nam się tylko raz ...I jeśli ją przy sobie masz, nie strać tego, przez głupi strach .Cierpienie bowiem, wpisane jest w nasze życie, łzy oczyszczają
pokaleczoną Twą duszę, a każda miłość jest inna, to Ty musisz czuć,
która, to ta prawdziwa ...- powiedział i pocałował mnie w czoło, po czym wyszedł i nie wrócił
_______
(Marco)
Dzisiejszy trening był dla mnie męczarnią. Nie miałem ochoty ganiać za tą głupią piłką. Cały czas się obijałem, a trener cały czas na mnie krzyczał, że się nie staram, ze się nie przykładam. Miałem dość. Zdjąłem koszulkę, rzuciłem na murawę i wyszedłem do szatni. Walnąłem w szafkę z całej siły kilka razy, aż poczułem ból i usiadłem wpatrując się w posadzkę.
- Marco co się dzieje?- zapytał Mario który przyszedł sparwdzić co się ze mną dzieje
- Nic- odpowiedziałem oschle
- Jak to nic? Na treningu jesteś tylko ciałem, a myśli krążą gdzie indziej. Daga? Kuba?
- Oboje
- Wyrzuć to z siebie. Pomoże ci.
- Powiedziąla mi że nie wie czy mnie kocha
- Coo? Jak to? Prosto w oczy ci tak powiedziała
- Nie dosłownie, ale tak to wywnioskowałem
- Czekaj, to co powiedziała
- Ze nie wie co robic, nie wie co czuje
- A ty co na to?
- Powiedziałem żeby zastanowiła się kogo tak naprawdę kocha: mnie czy jego. Ja już mam dość tego wszystkiego. Odkąd ją poznałem to ciągle coś nam staje na drodze. Może po prostu nie jest nam pisane być razem
- Postaraj się ją zrozumieć. Ona ma dziewiętnaście lat. W jej życiu już się tyle wydarzyło. Ostatnio mało nie zginęła. Może to też powoduje że mysli inaczej. Daj jej trochę czasu
- Może masz rację. Wróce do domu. Porozmawiam z nią, na spokojnie bez emocji.- powiedziałem i przebrałem się. Wziąłem torbe i udałem się do domu.
(Daga)
Była już godzina 14.30. Nie długo powinien wrócić Marco. Pozbierałam zdjęcia i usłyszałam otwierające się drzwi i rzucone kluczyki na stół. Wyszłam z sypialni i zobaczyłam blondyna. Podbiegłam do niego i przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Wziął mnie na ręce i usiadł ze mną w salonie.
- Przepraszam- powiedziałam nadal go przytulając
- Kochanie, nie przepraszaj. Rozumiem cię
- Nie chcę cię stracić bo cię kocham
- Też cię kocham- powiedział i mnie pocałował czule. Po chwili leżelismy obok siebie przytuleni
- Mogę cię o coś prosić?
- Proś o co tylko chcesz
- Pojedziesz ze mną na lotnisko?
- Na lotnisko? Chyba nie zamierzasz znowu mi uciec?!
- Nie, nie. Chcę się z kimś pożegnać. Zalezy mi na tym. Bardzo.
- Dobrze, ubierz się i jedziemy. Zrobiłam jak kazał i niedługo po tym byliśmy już na lotnisku. Stał obok szklanej szyby rozmawiając z Mario. Byłam troche zaskoczona. Nie wiedzialam że się zaprzyajźnili. Zobaczyli mnie i Mario przyszedł do nas.
- Idź do niego- popchnął mnie Marco uśmiechając sie
- Przyjechałaś?
- Obiecałam, a po za tym musiałam cię zobaczyć.
- Dziękuję, że jesteś tutaj- powiedzial i mnie przytulił. Już chyba ostatni raz czuję te jego bliskość. Bałam się tego rozstania. Bałam sie że stracimy ze sobą kontakt.
- Zostań ze mną. Nie potrafię żyć bez ciebie- powiedziałam juz płaczliwym głosem
- Potrafisz. Oboje potrafimy żyć bez siebie. Ja zawsze jestem przy tobie rozumiesz? - zaczęłam płakać - Czemu płaczesz?
- Bo znowu czuję się sama.
- Jeszcze się nie nauczyłaś, że ludzie przychodzą i odchodzą?
- Bo znowu czuję się sama.
- Jeszcze się nie nauczyłaś, że ludzie przychodzą i odchodzą?
- Nauczyłam,ale nie chcę abys ty odszedł.
- Nie odchdzę na zawsze. Może już wkrótce tutaj wróce. Może szybciej niż ci sie wydaje.- powiedział i mnie pocałował. Ostatni raz.
- Kocham cie Kosa- powiedziałąm gdy zaczął oddalac sie - Tak cholernie cie kocham....
Marco podszedł do mnie objął i ruszylismy do samochodu.
- Gdzie jedziemy?- zapytałam gdy zmienił tor jazdy
- Zobaczysz- odparł. Zawiózł mnie na stadion. Złapał za dłoń i zaprowadził na trybuny. Usiedliśmy razem obok siebie przytulając się.
- Pieknie tutaj..- powiedziałam. Właśnie zachodziło słońce. Zawsze z Marco podziwialismy takie momenty.
____
- O czym czasem myślisz? – spytała szeptem, nie szeptem, krzykiem, ale bardzo, bardzo cichutko.
- O czym? – zawahał się a na jego ustach widniał uśmiech. Pocałował ją bardzo, bardzo leciutko, wsunął rękę w jej włosy i powiedział
- O tobie. O tym jak bardzo cię kocham, jak bardzo mi na tobie zalezy. Jesteś moim światem i chcę aby tak było zawsze- i znów ją pocałował. Odwzajemniła pocałunek, ale w głebi duszy pragneła aby obok niej był ktoś inny. Może trochę się pogubiła. Ale czuła w głebi serca że jej życie nie ustabilizowało się po przyjeździe do Dortmundu. Zawirowało jeszcze bardziej. Kochała go, ale nie była do końca przekonana czy to jest właśnie ta prawdziwa miłość na zawsze. Po głowie krązyły jej słowa : Pierwsza miłość nie rdzewieje.
W tym momencie przypomniała sobie słowa przyajciółki ze szkoły podstawowej :Zdarza się, że pierwsza miłość nie przemija. Ona się tylko przeradza w pierwszą-ostatnią miłość życia.
- Kocham cię- powiedział
- Też cię kocham- odpowiedziała ale nie była pewna czy mówi to szczerze....
***
Stara miłość nie rdzewieje. Ta pierwsza miłość jest największa
i na całe życie. Nawet jeśli nie będzie się z tą osobą, nawet jeśli
będzie się próbowało zapomnieć albo będzie się przekonanym,
że to już zamknięty rozdział to tak naprawdę po jakimś czasie
to wraca. Wraca za każdym razem, gdy się tą osobę wspomina.
O tej pierwszej miłości się nie zapomina. Nawet ta szczenięca
miłość może się okazać tą na całe życie.
***
_______
DZIĘKUJĘ WAM KOCHANE CZYTELNICZKI <33
Nie wierzę że to już koniec... Może spodziewałyście się innego zakończenia ale cóż... wymyśliłam aby zakończyć to w taki sposób bo moze niedługo tu wróce z kontynuacja - CZĘŚĆ II, mam kilka pomysłów ale nie wiem jak to wyjdzie w praktyce ;) jestem wdzięczna Wam wszystkim za to że czytałyście i komentowałyście. Dziękuję z całego serca <33 Niedługo kolejne opowiadanie...może już w ten weekend :) jesli chcciałbyście zostać powiadomione o nowym opowiadaniu to zostawcie linki ;) na pewno powiadomię :) Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję !! Kocham Was za to że byłyście ze mną !! Cieszę sie że sprawiało Wam przyjemność czytanie moich wypocin a mi pisanie dla Was !! Dziękuję !! Kocham Was !! <333
Pozdrawiam
Pyśka ;**
PS: Czekam na Wasze komentarze na zakończenie <3
piątek, 15 marca 2013
Rozdział XXXI "Ty naprawde jestes taki głupi czy tylko udajesz? "
(Marco)
Dziwne jest uczucie gdy mijasz swoją ukochaną we własnym mieszkaniu i nie potrafisz nic do nie powiedzieć.Wczoraj byłem tak wściekły na to wszystko, że nie myślałem co mówię. Jak mogłem pomyśleć że ona mnie zdradziła? Ona nie jest taka jak ja.
- Daga, kochanie, porozmawiajmy- zacząłem i podszedłem ją przytulić ale mnie odepchnęła
- Nie mamy o czym
- Jak to nie mamy? Chcę cię przeprosić
- Przeprosić? Jesteś typowym facetem. Myslisz że wystarczy słowo przepraszam, ja ci wybaczę i znowu będziesz robił to samo.
- Nie, nie będzie tak obiecuję
- Wiesz co, nie składaj obietnic, jeśli nie jesteś pewny, czy zamierzasz ich dotrzymać- powiedziała i wyszła z mieszkania. Poczułem jakby we mnie coś pękło. Dopiero co zaczęło się nam układać a znowu moge ją stracić. Musiałem z kimś pogadac, bo nie wytrzymałbym sam w pustym mieszkaniu. Bez niej. Ubrałem się i pojechałem do Mario. Zadzwoniłem do drzwi. Rozległo się głośne "OTWARTEEEE!" . Wszedłem do mieszkania krzycząc jak nie znoszę Koseckiego, a ten siedzi sobie w salonie z Mario i grają na Playstation. Aż się we mnie zagotowało.
- Siema Reus! Dołączysz do nas?- zapytał mnie Mario wskazując wolne miejsce obok niego. "Kosa" (jak to mówiła na niego Daga) chyba nie był zadowolony z tego że mnie widzi
- Nie chcę wam przeszkadzać- odparłem patrząc cały czas na polaka
- No co sie wygłupiasz? Siadaj tu z nami- nie mając wyboru przyłączyłem się do nich. Siedzieliśmy grając, a po około godzinie czasu Mario stwierdził że przyniesie coś do picia, bo cola sie już skończyła. Poszedł przeszukiwać kuchenne szafki.
- Jak ci się podoba w Dortmundzie?- zapytałem - fakt głupie pytanie
- Piekne miasto. Stadion też jest niesamowity
- O to na stadionie juz byłeś?
- Tak, Lewy chciał mi pokazać jego "dom". Fantastyczne miejsce do gry w piłkę
- Nooo, uwielbiam to miejsce, Daga z reszta tez. Może kiedyś też tam zagrasz
- Może, a tak wogóle to chciałbym ci pogratulować dziewczyny- powiedzial
- Co zazdrosny jestes?
- Ja? Dlaczego miałbym byc zazdrosnym. Od dawna nie jesteśmy razem
- No może myślałeś że jak tu przyjedziesz, powiesz jej kilka słów to wróci z tobą do Polski
- Ona taka nie jest. O nią trzeba walczyć, ale z tego co wiem doświadczyłeś tego na własnej skórze
- Widzę że już sporo wiesz. A kiedy wracasz do Polski?
- Masz mnie już dość, nie?- zaśmiał się- Nie wiem, mam tutaj kilka spraw do załatwienia
- Tutaj, w Dortmundzie?
- Tak, ja się będę zbierał, bo musze się jeszcze pokazać u dyrektora Watzke-gdy to powiedział zobaczyłem na jego twarzy szyderczy uśmiech. Nie wierzę. On ma dołączyć do zespołu. To już by była katastrofa. Pożegnał się z Mario i wyszedł.
- Ale się szybko ulotnił, myślałem że spędzimy typowo męskie popołudnie
- Goetze do cholery! Co on tu robił?!
- Co się wściekasz? Rozmawialiśmy, graliśmy, to fajny chłopak. Mam nadzieję że zechce dołączyć do BVB
- Ty nie mówisz poważnie!?
- Powaznie, dzisiaj ma rozmowy, potem jakieś testy, i takie tam i jeśli się zgodzi to od przyszłego sezonu będzie naszym nowym kolegą
- Na pewno nie moim
- Reus, co on ci takiego zrobił?
- To że był z Daga!! To jest wystarczający powód żebym go nie znosił, a w dodatku co będę musiał z nim rywalizować o miejsce w pierwszym składzie? I o serce Dagi?
- Marco, nie panikuj. Nie jest jeszcze w zespole, po za tym chyba jesteś lepszy od niego. A Daga? Nie bądź kretynem. Przecież cię kocha. Nie zostawi cię.
- Jesteś tego pewny? Teraz gdy on się pojawił?
- Ty naprawde jestes taki głupi czy tylko udajesz? Właśnie przez takie zachowanie ciągle ją traciłeś. Daga to nie jest pusta laska, która leci na kasę czy nie wiadomo na co. Gdyby teraz pojawiła się Caro to jak ty bys zareagował? I nie mów mi że byś się nie ucieszył..
- Może masz rację,ale
- REUS!!!!! DO CHOLERY! Nie ma żadnego ale! Masz ją przeprosić i błagać o wybaczenie!! Bo ja na pewno nie będe ciebie tłumaczył. Sam namieszałeś, więc teraz to napraw! Bo inaczej możesz ją stracić i to raz na zawsze!- wiedział jak mnie zmotywować. Udałem się do kwiaciarni, kupiłem ogromny bukiet czerwonych róż i udałem się do domu. Siedziała przy stole czytając książkę. Niepewnie podeszłem do niej usiadłem na krzesle obok
- Daga, wiem jaki jestem. Zrobiłem, powiedziałem coś czego nie powinienem, ale to tylko dlatego że cie kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. - nawet nie spojrzała na mnie
- To wszystko? Bo jak tak to wybacz ale wychodzę- odparła, wzięła kurtkę i wyszła. Nie wiedziałem co mam robić. Co robić by znowu ją odzyskac i mieć przy sobie.
(Daga)
Usiadłam na moście nad rzeką. Zawsze tu przychodziłam, gdy przyjeżdżałam do Roberta. Z nim też tutaj byłam. Tutaj mi powiedział że mnie kocha. Boże jaka ja jestem głupia. Wracam wspomnieniami do czegoś co już nigdy sie nie wydarzy. Wpatrywałam się w zachodzące słońce, gdy ktoś usiadł obok mnie. Kuba.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam
- To samo co ty- powiedział usmiechając się do mnie- Wspominam to co było kiedyś.
- Nie chciałeś kiedyś aby to co było między nami miało ciąg dalszy?
- Chciałem, i nadal chcę. Coś ci powiem. Nasza historia składa się z trzech części: początku, środka i końca. I choć w ten sposób rozwija się każda historia, nadal nie mogę uwierzyć, że nasza nie będzie trwała wiecznie.- mówił rzucając kamyczki do wody
- Jesteś pewien że nie będzie trwała wiecznie?
- Tak, jestem tego pewien. Masz obok siebie chłopaka, który cię kocha. Szaleje na twoim punkcie. Nie możesz go stracić. Często po meczach siedzę w mieszkaniu ogladając nasze wspólne zdjęcia, gdy bylismy razem.Uśmiecham się wtedy i mam przez chwilę wrażenie, że nie jestem sam. Ale jestem i w głębi duszy wiem, że zawsze będę.
- Nie mów tak.
- Daga ale tak jest. Nie ma co tego ukrywać. Odkąd wyjechałaś moje zycie straciło sens. Nic nie sprawia mi przyjemności, nawet gra w piłkę. Dawniej nie mogłem się doczekać meczu, bo wiedziałem że jesteś na trybunach i gram dla ciebie. Teraz nie mam dla kogo grać.- gdy to powiedział dotarło do mnie jak bardzo go zraniłam i skrzywdziłam.- Ostani mecz był wyjątkowy bo ty byłaś na nim
- Skąd wiesz że byłam?
- Obiecałaś mi to kiedyś,prawda? A ty zawsze dotrzymujesz słowa
- No właśnie dotrzymuję. I kiedyś też powiedziałam że zawsze będę przy tobie i tej obietnicy tez chcę dotrzymać- spojrzał na mnie, usmiechajac się tak słodko. Zawsze gdy się uśmiechał miekły mi kolana. Delikatnie przysunęłam się do niego i czekałam co zrobi. Patrzył na mnie, tak jakby nie wiedział co ma zrobić. Przyblizył się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Ale tak delikatnie że ledwo to poczułam. Tak bardzo mi tego brakowało. Odwzajemniłam ten gest, i póxniej jeszcze raz i jeszcze raz. Nie kontrolowałam tego co robię. Nie mogłam przestać. Czułam jak mocno mnie obejmuje i przyciąga do siebie.
- Wiesz ze nie powinniśmy- powiedział i przestał mnie całować.
- Wiem ,ale ja nie potrafię inaczej. To jest silniejsze ode mnie- powiedziałam i ponownie się do niego przysunęłam
- Wiem ,ale my nie możemy. Masz chłopaka. Nie moge stanąć na waszej drodze. Nie wracajmy do tego co było. Tak będzie najlepiej.
- A skąd wiesz że ja tego nie chcę?
- Daguś, musisz nauczyć się trochę mojej filozofii: myśl o przeszłości tylko wtedy, kiedy może ci ona sprawić przyjemność.
- I teraz sprawia mi przyjemność. Teraz gdy ty jesteś obok mnie.- usmiechnął sie i odgarniał włosy z mojej twarzy
- Są chwile kiedy zapominasz o wszystkich faktach, pozwalasz by emocje wzięły górę i pragniesz powrotu do przeszłości.
- Nie mów tak
- To znaczy jak?
- Tak jakbyś cytował mi wiersz. Powiedz mi prawdę. Powiedz to co czujesz.
- Ty wiesz co czuję. Kochałem cię, kocham i będę kochał. To się nigdy nie zmieni. Ale nie wracajmy do tego co było. Wracaj do niego. Na pewno się o ciebie martwi
-Ale ja nie chcę jego. Ja chcę ciebie Kosa- powiedziałam ale moje słowa go rozbawiły
- Daguś, teraz tak ci się wydaje. Minie kilka dni i będziesz żałować. Zaufaj mi. Biegnij do niego.
- A ty ?
- A ja wróce spakować swoje rzeczy i jutro wracam do Polski. Do Warszawy
- Kiedy masz samolot?
- O 16.00. A czemu pytasz?
- Mogę przyjechać na lotnisko?
- Zawsze możesz.- powiedział, spuszczając głowę. Przysunęłam się do niego i pocałowałam go najczulej jak tylko potrafiłam. Czułam jak po moich policzkach spływają łzy.
- Nie chcę , byś choć przez chwilę pomyślał, że nie znaczyłeś dla mnie tyle co ja dla Ciebie. Kocham cie Kosa-powiedziałam i odeszłam..
Dziwne jest uczucie gdy mijasz swoją ukochaną we własnym mieszkaniu i nie potrafisz nic do nie powiedzieć.Wczoraj byłem tak wściekły na to wszystko, że nie myślałem co mówię. Jak mogłem pomyśleć że ona mnie zdradziła? Ona nie jest taka jak ja.
- Daga, kochanie, porozmawiajmy- zacząłem i podszedłem ją przytulić ale mnie odepchnęła
- Nie mamy o czym
- Jak to nie mamy? Chcę cię przeprosić
- Przeprosić? Jesteś typowym facetem. Myslisz że wystarczy słowo przepraszam, ja ci wybaczę i znowu będziesz robił to samo.
- Nie, nie będzie tak obiecuję
- Wiesz co, nie składaj obietnic, jeśli nie jesteś pewny, czy zamierzasz ich dotrzymać- powiedziała i wyszła z mieszkania. Poczułem jakby we mnie coś pękło. Dopiero co zaczęło się nam układać a znowu moge ją stracić. Musiałem z kimś pogadac, bo nie wytrzymałbym sam w pustym mieszkaniu. Bez niej. Ubrałem się i pojechałem do Mario. Zadzwoniłem do drzwi. Rozległo się głośne "OTWARTEEEE!" . Wszedłem do mieszkania krzycząc jak nie znoszę Koseckiego, a ten siedzi sobie w salonie z Mario i grają na Playstation. Aż się we mnie zagotowało.
- Siema Reus! Dołączysz do nas?- zapytał mnie Mario wskazując wolne miejsce obok niego. "Kosa" (jak to mówiła na niego Daga) chyba nie był zadowolony z tego że mnie widzi
- Nie chcę wam przeszkadzać- odparłem patrząc cały czas na polaka
- No co sie wygłupiasz? Siadaj tu z nami- nie mając wyboru przyłączyłem się do nich. Siedzieliśmy grając, a po około godzinie czasu Mario stwierdził że przyniesie coś do picia, bo cola sie już skończyła. Poszedł przeszukiwać kuchenne szafki.
- Jak ci się podoba w Dortmundzie?- zapytałem - fakt głupie pytanie
- Piekne miasto. Stadion też jest niesamowity
- O to na stadionie juz byłeś?
- Tak, Lewy chciał mi pokazać jego "dom". Fantastyczne miejsce do gry w piłkę
- Nooo, uwielbiam to miejsce, Daga z reszta tez. Może kiedyś też tam zagrasz
- Może, a tak wogóle to chciałbym ci pogratulować dziewczyny- powiedzial
- Co zazdrosny jestes?
- Ja? Dlaczego miałbym byc zazdrosnym. Od dawna nie jesteśmy razem
- No może myślałeś że jak tu przyjedziesz, powiesz jej kilka słów to wróci z tobą do Polski
- Ona taka nie jest. O nią trzeba walczyć, ale z tego co wiem doświadczyłeś tego na własnej skórze
- Widzę że już sporo wiesz. A kiedy wracasz do Polski?
- Masz mnie już dość, nie?- zaśmiał się- Nie wiem, mam tutaj kilka spraw do załatwienia
- Tutaj, w Dortmundzie?
- Tak, ja się będę zbierał, bo musze się jeszcze pokazać u dyrektora Watzke-gdy to powiedział zobaczyłem na jego twarzy szyderczy uśmiech. Nie wierzę. On ma dołączyć do zespołu. To już by była katastrofa. Pożegnał się z Mario i wyszedł.
- Ale się szybko ulotnił, myślałem że spędzimy typowo męskie popołudnie
- Goetze do cholery! Co on tu robił?!
- Co się wściekasz? Rozmawialiśmy, graliśmy, to fajny chłopak. Mam nadzieję że zechce dołączyć do BVB
- Ty nie mówisz poważnie!?
- Powaznie, dzisiaj ma rozmowy, potem jakieś testy, i takie tam i jeśli się zgodzi to od przyszłego sezonu będzie naszym nowym kolegą
- Na pewno nie moim
- Reus, co on ci takiego zrobił?
- To że był z Daga!! To jest wystarczający powód żebym go nie znosił, a w dodatku co będę musiał z nim rywalizować o miejsce w pierwszym składzie? I o serce Dagi?
- Marco, nie panikuj. Nie jest jeszcze w zespole, po za tym chyba jesteś lepszy od niego. A Daga? Nie bądź kretynem. Przecież cię kocha. Nie zostawi cię.
- Jesteś tego pewny? Teraz gdy on się pojawił?
- Ty naprawde jestes taki głupi czy tylko udajesz? Właśnie przez takie zachowanie ciągle ją traciłeś. Daga to nie jest pusta laska, która leci na kasę czy nie wiadomo na co. Gdyby teraz pojawiła się Caro to jak ty bys zareagował? I nie mów mi że byś się nie ucieszył..
- Może masz rację,ale
- REUS!!!!! DO CHOLERY! Nie ma żadnego ale! Masz ją przeprosić i błagać o wybaczenie!! Bo ja na pewno nie będe ciebie tłumaczył. Sam namieszałeś, więc teraz to napraw! Bo inaczej możesz ją stracić i to raz na zawsze!- wiedział jak mnie zmotywować. Udałem się do kwiaciarni, kupiłem ogromny bukiet czerwonych róż i udałem się do domu. Siedziała przy stole czytając książkę. Niepewnie podeszłem do niej usiadłem na krzesle obok
- Daga, wiem jaki jestem. Zrobiłem, powiedziałem coś czego nie powinienem, ale to tylko dlatego że cie kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. - nawet nie spojrzała na mnie
- To wszystko? Bo jak tak to wybacz ale wychodzę- odparła, wzięła kurtkę i wyszła. Nie wiedziałem co mam robić. Co robić by znowu ją odzyskac i mieć przy sobie.
(Daga)
Usiadłam na moście nad rzeką. Zawsze tu przychodziłam, gdy przyjeżdżałam do Roberta. Z nim też tutaj byłam. Tutaj mi powiedział że mnie kocha. Boże jaka ja jestem głupia. Wracam wspomnieniami do czegoś co już nigdy sie nie wydarzy. Wpatrywałam się w zachodzące słońce, gdy ktoś usiadł obok mnie. Kuba.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam
- To samo co ty- powiedział usmiechając się do mnie- Wspominam to co było kiedyś.
- Nie chciałeś kiedyś aby to co było między nami miało ciąg dalszy?
- Chciałem, i nadal chcę. Coś ci powiem. Nasza historia składa się z trzech części: początku, środka i końca. I choć w ten sposób rozwija się każda historia, nadal nie mogę uwierzyć, że nasza nie będzie trwała wiecznie.- mówił rzucając kamyczki do wody
- Jesteś pewien że nie będzie trwała wiecznie?
- Tak, jestem tego pewien. Masz obok siebie chłopaka, który cię kocha. Szaleje na twoim punkcie. Nie możesz go stracić. Często po meczach siedzę w mieszkaniu ogladając nasze wspólne zdjęcia, gdy bylismy razem.Uśmiecham się wtedy i mam przez chwilę wrażenie, że nie jestem sam. Ale jestem i w głębi duszy wiem, że zawsze będę.
- Nie mów tak.
- Daga ale tak jest. Nie ma co tego ukrywać. Odkąd wyjechałaś moje zycie straciło sens. Nic nie sprawia mi przyjemności, nawet gra w piłkę. Dawniej nie mogłem się doczekać meczu, bo wiedziałem że jesteś na trybunach i gram dla ciebie. Teraz nie mam dla kogo grać.- gdy to powiedział dotarło do mnie jak bardzo go zraniłam i skrzywdziłam.- Ostani mecz był wyjątkowy bo ty byłaś na nim
- Skąd wiesz że byłam?
- Obiecałaś mi to kiedyś,prawda? A ty zawsze dotrzymujesz słowa
- No właśnie dotrzymuję. I kiedyś też powiedziałam że zawsze będę przy tobie i tej obietnicy tez chcę dotrzymać- spojrzał na mnie, usmiechajac się tak słodko. Zawsze gdy się uśmiechał miekły mi kolana. Delikatnie przysunęłam się do niego i czekałam co zrobi. Patrzył na mnie, tak jakby nie wiedział co ma zrobić. Przyblizył się do mnie i delikatnie musnął moje usta. Ale tak delikatnie że ledwo to poczułam. Tak bardzo mi tego brakowało. Odwzajemniłam ten gest, i póxniej jeszcze raz i jeszcze raz. Nie kontrolowałam tego co robię. Nie mogłam przestać. Czułam jak mocno mnie obejmuje i przyciąga do siebie.
- Wiesz ze nie powinniśmy- powiedział i przestał mnie całować.
- Wiem ,ale ja nie potrafię inaczej. To jest silniejsze ode mnie- powiedziałam i ponownie się do niego przysunęłam
- Wiem ,ale my nie możemy. Masz chłopaka. Nie moge stanąć na waszej drodze. Nie wracajmy do tego co było. Tak będzie najlepiej.
- A skąd wiesz że ja tego nie chcę?
- Daguś, musisz nauczyć się trochę mojej filozofii: myśl o przeszłości tylko wtedy, kiedy może ci ona sprawić przyjemność.
- I teraz sprawia mi przyjemność. Teraz gdy ty jesteś obok mnie.- usmiechnął sie i odgarniał włosy z mojej twarzy
- Są chwile kiedy zapominasz o wszystkich faktach, pozwalasz by emocje wzięły górę i pragniesz powrotu do przeszłości.
- Nie mów tak
- To znaczy jak?
- Tak jakbyś cytował mi wiersz. Powiedz mi prawdę. Powiedz to co czujesz.
- Ty wiesz co czuję. Kochałem cię, kocham i będę kochał. To się nigdy nie zmieni. Ale nie wracajmy do tego co było. Wracaj do niego. Na pewno się o ciebie martwi
-Ale ja nie chcę jego. Ja chcę ciebie Kosa- powiedziałam ale moje słowa go rozbawiły
- Daguś, teraz tak ci się wydaje. Minie kilka dni i będziesz żałować. Zaufaj mi. Biegnij do niego.
- A ty ?
- A ja wróce spakować swoje rzeczy i jutro wracam do Polski. Do Warszawy
- Kiedy masz samolot?
- O 16.00. A czemu pytasz?
- Mogę przyjechać na lotnisko?
- Zawsze możesz.- powiedział, spuszczając głowę. Przysunęłam się do niego i pocałowałam go najczulej jak tylko potrafiłam. Czułam jak po moich policzkach spływają łzy.
- Nie chcę , byś choć przez chwilę pomyślał, że nie znaczyłeś dla mnie tyle co ja dla Ciebie. Kocham cie Kosa-powiedziałam i odeszłam..
***
Mówiła, że nie wraca do przeszłości, bo nie ogląda się za siebie.
On stanął naprzeciw niej ...
***
___________
Oj wiem, wredna jestem.. już miało być "żyli długo i szczęsliwie" a to takie coś ! ale na zakończenie musi być trochę dramatyzmu heh ;D jeśli Ci się podoba zostaw komentarz :)
Pozdrawiam
Pyśka :**
Rozdział XXX " Moją przeszłością jest on "
Wrócilismy do domu nie rozmawiając ze sobą. Wiem że może uraziłam go tym co zrobiłam, ale w rzeczywistości nie zrobiłam nic złego. Co, że przytuliłam jakiegoś chłopaka? To co ? Z Mario i Lewym się przytulam i to mu nie przeszkadza, więc z Kubą jest to samo. Chyba. Marco usiadł na krześle wpatrując się w szklany blat stołu, a ja usiadłam na przeciwko niego
- Jak wiele chcesz wiedzieć ? - wyszeptałam, nie odrywając wzroku od blondyna
- Wszystko - odparł, odchylając się na oparcie krzesła. - Albo nic, nie jestem jeszcze pewny.
- Każdy ma swoją przeszłość, taka czy inną. Moja jest właśnie taka. Moja przeszłością jest on.
- Dlaczego nic nigdy nie mówiłaś? Nawet nie wspomniałaś?
- O czym miałam ci powiedzieć? O nim? Że byliśmy razem? Że każdego dnia tęsknię za nim coraz bardziej?!
- Czyli on nadal cos dla ciebie znaczy?!- podniósł głos
- Chcesz znać prawdę? - spytałam, nie czekając na odpowiedź. - Usiłuję jakoś przetrwać dzień, zachowując dość siły, by stawić czoło następnemu. Rozumiesz?- zapytałam
- Nie. Może mi to wytłumaczysz?
- Wiesz jak to jest gdy kogoś kochasz, chcesz z nim być do końca życia, ale w pewnym momencie sam nie wiesz już czego chcesz? Poznałam go dzieki Robertowi. Zakochałam się. Tak po prostu. Nastolatka która straciła głowę dla piłkarza. Nie potrafilismy wytrzymać bez siebie ani chwilli. Ale mi czegoś brakowało. Ten związek był już rutyną. Chciałam coś zmienić w swoim zyciu. I wyjechałam. Bez słowa. Pamiętasz naszą rozmowę, gdy przyszedłeś do mnie bo nie pojawiałam się na SIP?
- Jak wiele chcesz wiedzieć ? - wyszeptałam, nie odrywając wzroku od blondyna
- Wszystko - odparł, odchylając się na oparcie krzesła. - Albo nic, nie jestem jeszcze pewny.
- Każdy ma swoją przeszłość, taka czy inną. Moja jest właśnie taka. Moja przeszłością jest on.
- Dlaczego nic nigdy nie mówiłaś? Nawet nie wspomniałaś?
- O czym miałam ci powiedzieć? O nim? Że byliśmy razem? Że każdego dnia tęsknię za nim coraz bardziej?!
- Czyli on nadal cos dla ciebie znaczy?!- podniósł głos
- Chcesz znać prawdę? - spytałam, nie czekając na odpowiedź. - Usiłuję jakoś przetrwać dzień, zachowując dość siły, by stawić czoło następnemu. Rozumiesz?- zapytałam
- Nie. Może mi to wytłumaczysz?
- Wiesz jak to jest gdy kogoś kochasz, chcesz z nim być do końca życia, ale w pewnym momencie sam nie wiesz już czego chcesz? Poznałam go dzieki Robertowi. Zakochałam się. Tak po prostu. Nastolatka która straciła głowę dla piłkarza. Nie potrafilismy wytrzymać bez siebie ani chwilli. Ale mi czegoś brakowało. Ten związek był już rutyną. Chciałam coś zmienić w swoim zyciu. I wyjechałam. Bez słowa. Pamiętasz naszą rozmowę, gdy przyszedłeś do mnie bo nie pojawiałam się na SIP?
-Ostatnio mam trudny okres w zyciu. Z niczym sobie nie radzę. Ranię ludzi na
których mi zależy. Nie wiem co mam robić. Zawsze starałam się rozwiązać
swoje problemy, ale ostatnio od nich uciekam.
- Wiem co czujesz. Każdy ma taki moment w życiu. Ale to minie. Zobaczysz.
- Chciałabym w to wierzyć.
- To uwierz. Tak naprawdę to dlaczego przyjechałaś do Dortmundu?
- Wiem co czujesz. Każdy ma taki moment w życiu. Ale to minie. Zobaczysz.
- Chciałabym w to wierzyć.
- To uwierz. Tak naprawdę to dlaczego przyjechałaś do Dortmundu?
- By uciec przed problemami i rozwiązać inne. Ostatnio dużo się dzieje.
- Pamietam, wtedy mówiłaś o nim.- powiedział i westchnął
- Tak, chciałam coś zmienić. I zmieniłam. Chociaż nie wiem czy to nie był największy błąd w moim życiu- powiedziałam a on spojrzał na mnie
- Czyli przyjazd do Dortmundu to błąd? Związek ze mną, przyjaźń z Mario- po prostu żałujesz i chciałabyś aby to się NIGDY nie wydarzyło?- dotarło do mnie co powiedziałam
- Nie, źle mnie zrozumiałeś.
- A jak mogłem to zrozumiec? Tyle przeszliśmy, jesteśmy razem dopiero kilka dni, a tu znowu pojawia sie jakiś facet, dla którego jesteś skłonna rzucić wszystko i wrócić z nim do Polski!
- Czyli ty uważasz, że jestem zwykłą dziwką, która pcha się każdemu piłkarzowi w ramiona?
- Nie, tego nie powiedziałem. Tylko odkąd cię znam, to wokół ciebie są sami faceci. Lewy- przyjaciel od dziecka, Mario- przyjaciel-chłopak-przyjaciel, a Kuba- chłopak kiedyś, a teraz ?
- Przyjaciel?
- Co moze taki jak Lewy? A może jak Mario?
- Może tak, a co w tym złego?
- Będziesz potrafiła spojrzeć na niego, traktować go tak jak zwykłego kolegę? Tak jakby was wcześniej nic nie łaczyło?- zamilkłam bo wiedziałam że nie dam rady
- No właśnie. Czyli mam patrzeć jak sie przytulasz, całujesz z jakimś facetem?
- Ale robię to samo z Lewym i Mario! I ci to nie przeszkadza!
- Bo to jest co innego.
- Nie Marco, to jest to samo. Z Lewym wiesz jak bliskimi jesteśmy przyjaciłmi. A Mario ? Znasz naszą historię. Wiesz że między nami jest coś innego. Coś innego niż przyjaźń i ....
- I miłość?! Tak wiem że on cie kocha a ty jego! Ale wiem ze on mi ciebie nie odbije! A ten Kuba? Kosecki? Tak?
- TAK!! Właśnie ten Jakub Kosecki! Kosecki Junior! A dla mnie na zawsze "Kosa"... - powiedziałam płaczliwym głosem
- To dla niego pojechałaś wtedy do Polski?! Wcale nie do rodziców!
- Tak pojechałam do niego, bo mu to obiecałam kiedyś. Ale u rodziców też byłam
- Zdradziłaś mnie z nim ?!
- REUS!!
- TAK CZY NIE?!!!!
- NIE , nie mogłam ci tego zrobic tak jak ty kiedyś mi!!! - wykrzyczałam mu w twarz i uciekłam zakmnąć się łazience
- To dla niego pojechałaś wtedy do Polski?! Wcale nie do rodziców!
- Tak pojechałam do niego, bo mu to obiecałam kiedyś. Ale u rodziców też byłam
- Zdradziłaś mnie z nim ?!
- REUS!!
- TAK CZY NIE?!!!!
- NIE , nie mogłam ci tego zrobic tak jak ty kiedyś mi!!! - wykrzyczałam mu w twarz i uciekłam zakmnąć się łazience
_____
( W tym samym czasie)
- To chyba nie był dobry pomysł abym tu przyjechał
- To był dobry pomysł. Ona za tobą tęskni. Tylko że teraz..
- Nie jest sama?
- No właśnie...
- Ten blondyn to jej chłopak?
- Tak, z Marco są parą od zaledwie kilku dni. Wcześniej byli razem ale coś im nie wyszło, ale teraz są ze sobą szczęśliwi
- Fajnie, fajnie
- Nie cieszy cię to? Miałeś nadzieję że jest jeszcze szansa na to żebyście byli razem
- Odkąd wyjechała to mam nadzieję że kiedyś nadal będziemy razem, ale z każdym dniem dociera do mnie że to definitywny koniec.
- Ty ją kochasz?!
- To widać?
- A nie?
- Ale nie zniszczę jej życia. I chyba wrócę do Polski juz jutro
- A spotkanie? Wiesz jaka to dla ciebie szansa. Mógłbyś się rozwijać. Niemcy to nie Polska.
- Wiem, ale jak mam tu zostać i widywać ją każdego dnia? Może nie będę potrafił przejść obok niej bez żadnego gestu w jej stronę
- Zastanów się. Taka okazja może się nie powtórzyć..
***
"Nienawidziłem tego. Nie zamierzałem
mówić jej, że nie czuję się już ważny. To, czego pragnąłem, było
równoznaczne z prośbą, by ktoś cię kochał, lecz to nigdy nie działało."
***
______
Nie rozpisałam się... ale pokochałam tego bloga i nie chcę się z nim rozstawać ale nie chcę też tworzyć z niego "Mody na sukces" , choć już chyba tak to wygląda. To są już ostatnie rozdziały, więc niedługo koniec ;( Ale już pracuję nad kolejnym opowiadaniem i po zakończeniu tego opowiadania startuję z kolejnym .. mam nadzieję że Wam się spodoba tak jak to...
A i jeszcze jedno.. mam nadzieję ze nie macie mi za złe że wplątałam w to wszystko Koseckiego, bo dość sporo osób za nim nie przepada ...
Pozdrawiam
Pyśka ;**
PS: Borussia Dortmund- Malaga
to szykujemy się na wygraną BVB a później półfinał :D
PS: Borussia Dortmund- Malaga
to szykujemy się na wygraną BVB a później półfinał :D
czwartek, 14 marca 2013
Rozdział XXIX " Pojedziesz do niego ? "
Dzień mijał za dniem. Kilka razy musiałam pojawić sie na policji w związku z tym co się wydarzyło. Złozyłam zeznania i tyle. Jakiś czas temu poinformowano mnie że strzaly zostały zadane przez nastolatka, który był pod wpływem narkotyków. Wróciłam na uczelnie i starałam się nadrobic zaległości. Chodziłam na treningi, mecze. Każdego dnia widywałam się z Lewym i Mario. Przychodzili do nas tak często, że czasami nie zauważałam kiedy wyszli a kiedy wrócili. Ale nie przeszkazdało mi to. Kochałam ich jak braci. Mogłam spedzać każdą wolną chwilę z tymi wariatami. Przyszła wiosna. Zrobiło się nareszcie ciepło. Wieczorami Marco zabierał mnie na spacery po Dortmundzie albo przesiadywalismy na balkonie podziwiając zachodzące Słońce. Przygotowywałam pracę na zajęcia gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Ukazał mi sie Lewy.
- Cześć Daguś- pocałował mnie w policzek i weszlismy do środka- Jak się czujesz?- zapytał
- W porządku- zawołałam z kuchni gdzie poszłam po sok pomarańczowy i szklanki
- A czemu pytasz?
- Ot tak. Martwię się o ciebie
- Naprawdę czuje się dobrze. A opowiadaj co u ciebie? Jak tam Ania?
- Też dobrze. Przygotowuje się do zawodów. Wiesz jaki dzień się zbliża?
- Wiem, doskonale wiem.
- I co zamierzasz zrobic?
- Nie wiem. Boję się wracać do przeszłosci. Do tego co było, ale obiecałem bez względu na wszystko że w tym dniu będę z nim
- Pojedziesz?
- Nie mam zielonego pojęcia. Co powiem Marco? Że gdzie jadę? Samej mnie nie puści do Polski, a nie chcę go okłamywać
- To powiedz prawdę
- Prawdę? Żartujesz? - zapytałam i usłyszałam wołanie Marco który właśnie wrócił
- Hej skarbie. Siemanko Lewy- odparł zadowolony
- To ja się będę zbierał. Daga innym razem dokończymy rozmowę- powiedział Lewy i wyszedł z mieszkania by nie dac Reusowi okazji do zadawania pytań
- Co się dzieje?- zapytał blondyn patrząc na mnie podejrzliwie
- Nic się nie dzieje. Naprawde- odparłam i go pocałowałam. Poszłam do naszej sypialni i z pudełka wyjęłam album ze zdjęciami o którym Marco nie wiedział. Przeglądałam stare zdjęcia wpominając przeszłość. Poznałam go dzięki Lewemu. Nie wiem dlaczego ale zawsze był dla mnie kimś ważnym. Kimś wyjątkowym. Chciał abym zostala, z nim. W Warszawie na Łazienkowskiej. Ja chciałam zmienić coś w swoim zyciu. Bez słowa wyjechałam. Zraniłam go i nie potrafiłam do niego zadzwonić. Wytłumaczyć. Przeprosić. Ale coć obiecałam. I teraz musze tej obietnicy dotrzymać. Otworzyłam szafę, wyjęłam walizkę i włożyłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Do sypialni przyszedł Marco
- Co ty robisz?
- Pakuję sie
- Jak to się pakujesz?
- Lecę do Polski na dwa dni. Nie gniewaj się.
- Ale cię tam samej nie puszcze.
- Przeciez rodzice po mnie przyjadą na lotnisko. To tylko dwa dni. W piątek już tutaj będę- obiecałam mu i nie próbował protestować. Za godzinę miałam lot do Polski. Blondyn odwiózł mnie na latnisko i pożegnał się. W samolocie napisałam wiadomość do Lewego:
Miałeś rację. Jestem już w samolocie. Nie wiem czy będę w stanie się z nim spotkać, ale będę mu kibicować. Właśnie jemu. Nie mów Marco o niczym. Powiedziałam że lecę do rodziców. W końcy kiedyś będę musiała spojrzeć mu w oczy, ale nie wiem czy już jutro.
________
Rodzice byli zaskoczeni moją niezapowiedziana wizytą, ale zadowoleni na mój widok. Mama przygotowałą wspaniały obiad. Trochę pogadalismy i poszłam do mojego dawnego pokoju. Nic się w nim nie zmieniło. Białe meble, ogromne łóżko i mnóstwo poduszek. Na ścianach plakaty Legii Warszawa i BVB oraz zdjęcia z dzieciństwa. Z Lewym i z nim. Właśnie z nim. Spojrzałam na tego wesołego chłopaka o przenikliwych oczach na kóre opadała delikatnie skośna grzywka. Wzięłam długą kąpiel, ubrałam się i ruszyłam w kierunku Łazienkowskiej. Dzisiaj był właśnie ten mecz na którym obiecałam ze będę bez względu na wszystko. Wyszli na murawę. Rozglądał się ale mnie nie zauważył. Wygrali. To się liczyło dla mnie. I jego bramka. Ta jedna jedyna. Wyjątkowa, bo dająca zwycięstwo. Stałam na parkingu. On też tam był, ale nie potrafiłam podejść do niego. Spojrzeć mu w oczy. Bałam sie. Odeszłam. Jak to ja. Uciekłam od problemów, bo nie potrafiłam ich rozwiązać. Przyszłam do domu, zamknęłam się w moim przytulnym pokoiku, schowałam twarz w poduszkę i płakałam. Przeleżałam cała noc w pokoju. Rano miałam samolot powrotny. Rodzice chcieli abym jeszcze została, ale obiecałam Marco że już będę dzisiaj w Dortmundzie. Jak się okazało dzisiaj Lewy robił imprezę u siebie. Z lotniska odebrał mnie blondyn, pojechalismy do domu się przebrac a później do Lewego.
- No jesteście w końcu- powitał nas
- Daga nie wiedziała w co się ubrać- zaczął żartwoać Reus
- Ja? To ty stałeś godzinę przed lustrem przymierzając wszytskie ciuchy po kolei- w tym momencie wsyzscy zaczęli się śmiać. Było naprawdę fajnie, chociaż większość gości była już wstawiona. Kuba, Marco i Mario zabawili się w karaoke a ja siedziałam na kanapie naśmiewając się z nich. Nagle obok mnie ktoś usiadł. Lewy.
- Rozmawiałaś z nim?
- Nie. Widziałam go ale nie miałam odawgi podejść i porozmawiać- powiedziałam spusczając głowę. Usłyszałam rozlegający się dzwonek do drzwi. Robert wstał i poszedł otworzyć drzwi.
- Wiedziałem że przyjedziesz!- usłyszałam słowa Lewego dobiegające z przedpokoju. Spojrzałam za siebie i go ujrzałam. Był tutaj. Kilka metrów dalej. Patrzyłam na niego, a on na mnie.
- Kuba.....- wiedziałam że mogę tego żałować, ale podeszłam do niego i go przytuliłam. Czułam ja wplótł swoje dłonie w moje włosy. Był blisko. Czułam przyspieszone bicie jego serca. Wiedziałam że teraz ranię Marco przytulając na jego oczach obcego mężczyznę, ale nie potrafiłam od niego się odsunąć. Panowała cisza, ale w końcu zapytał
– Dlaczego nie zadzwoniłaś?
– Nie mogłam.
– Ale dlaczego?
– Na sam dźwięk twojego głosu zmieniłabym zdanie i zostałabym z tobą w Polsce.
***
Cofam się pamięcią do chwili, kiedy się to zaczęło, ponieważ wspomnienia to jedyne, co mi pozostało.
***
_______
I co ja robię? Po takich przezyciach Daga w końcu związała się z Marco a ja znowu mieszam jej w życiu poprzez pojawienie się jej pierwszej wielkiej miłości sprzed kilku miesięcy. Z kim będzie Daga? Jak zareaguje Marco ? Kim jest nowy bohater? Na te pytania odpowiedź już w krótce :)
Pozdrawiam
Pyśka
środa, 13 marca 2013
Rozdział XXVIII " Przytul mnie "
*Dwa tygodnie później*
(Marco)
Minęło już tyle czasu. Ona nadal się nie obudziła. Spedzałem przy jej łóżku każdą sekundę, minutę, godzinę. Patrzyłem na tą jej bezbronna twarz. Była teraz w swoim świecie. Ale chciałem aby znów pojawiła się w moim. Nie dawała znaku zycia. Przy życiu podtrzymywały ją tylko szpitalne aparatury. Dla niej mógłbym poruszyć ziemię i niebo aby znów była przy mnie. Oddałbym wszystko co mam. Zaczęły się już treningi bo za chwilę rusza kolejka Bundesligi, ale wogóle mnie to nie obchodziło. Piłka w tym momencie nie miała dla mnie żadnego znaczenia. Liczyła sie tylko ona i nic więcej. Każdego dnia przychodził Robert, Ania, Mario i jej rodzice też przesiadywali prawie każdą chwilę w szpitalu. Poznałem ich trochę lepiej. Traktowali mnie jak syna. Nawzajem się pocieszaliśmy.
- Marco, może pojedziesz do domu odpocząć?- zaproponował ojciec Dagmary
- Nie, nie musze. Chcę być przy niej
- Wiem, ale musisz się wyspac, zjeść cos. Obiecujemy ci że jak coś będzie się działo to od razu do Ciebie zadzwonimy- powiedziała mama dziewczyny. Mieli rację. Musze coś ze sobą zrobić. Dla niej.
- Dobrze, ale gdyby coś...
- Zadzwonimy- odparli usmiechając się do mnie. Kobieta podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- Zobaczysz, że już niedługo razem będziecie się sobą cieszyć- powiedziała pocieszająco. Pożegnałem się i pojechałem do domu. Wziąłem prysznic, zmieniłem ubranie i zjadłem coś. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem na kanapie w salonie. Gdy się ubudziłem była 16.00. Postanowiłem pojechać kupić kwiaty aby stały na jej stoliku i znów być przy niej. Jak weszłem na korytarz szpitala nikogo nie było. Przez szybę zobaczyłem wszystkich w sali ukochanej. Ujrzałem wewnatrz Mario i Lewego przytulających Dagę. Siedziała na łóżku uśmiechając sie do wszystkich. Tak. Wybudziła się. Byłem szczęsliwy jak nigdy.
- No teraz ktoś się chce z tobą zobaczyć mała- usłyszałem głos Lewego. Pocałował ją w czoło i wszyscy opuścili pomieszczenie. Siedziała patrząc na mnie. W ręce tzrymałem bukiet krwisto czerwonych róż. Powolnym krokiem podszedłem do łózka, położyłem kwiaty i usiadłem naprzeciw niej.
- Przytul mnie - poprosiła i popatrzyła na mnie błagalnym
wzrokiem. Nie zastanawiając się długo objąłem ją czule. I tak
siedzieliśmy, nie patrząc na upływający czas. Nie mówiliśmy nic.
Słowa nie były potrzebne. W końcu jednak odezwałem się:
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi Cię brakowało. Jesteś dla mnie całym światem. Już nigdy Cię nie opuszczę.Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię potrzebuję. Uwielbiam Twój uśmiech, każde Twoje spojrzenie jest dla mnie skarbem. Kocham Cię.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi Cię brakowało. Jesteś dla mnie całym światem. Już nigdy Cię nie opuszczę.Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię potrzebuję. Uwielbiam Twój uśmiech, każde Twoje spojrzenie jest dla mnie skarbem. Kocham Cię.
Mijały kolejne dni. Daga musiała zostać w szpitalu na obserwacji. Ale mimo to byłem szczęśliwy. Chodziłem na treningi a po nich razem z Mario i Lewym jeździliśmy do szpitala. Nie chcieliśmy aby była sama. Znów na jej twarzy malował się uśmiech, smiała się. Ten widok sprawiał że byłem najszczęsliwszym człowiekiem na ziemi. Z naszych wizyt nie był jednak zadowolony szpitalny personel. Było nas chyba słychać w całym szpitalu. Daga znów zaprzyajźniła się z Mario. A nawet z jego dziewczyną. Wygłupiali się, żartowali. Byli sobą. Nie mogłem się już doczekać jej powrotu do domu. Jeszcze jej nie powiedziałem ale postanowiłem za nas oboje że zamieszka ze mną. Nie może być sama. U mnie będę miał cały czas na nią oko.
_________
Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Miałam dość tego szpitala. Chciałam znowu zacząć żyć normalnie. Nie mogłam się doczekać jak pójdę na mecz. Jak będę kibicować chłopakom. I jemu. Marco. To co się wydarzyło tak bardzo nas do siebie zbliżyło. Kochałam go jak nikogo innego. Nadszedł ten wyczekiwany dzień. Powrót do domu.
- Gotowa jesteś?- zapytał
- Jak nigdy. Chodźmy- wziął moją torbę, objął i poszlismy do samochodu
- Ej a gdzie my jedziemy?- zapytałam gdy właśnie co minął mój blok
- Jak to gdzie? Do domu- odparł usmiechając się
- Ale...- zaczęłam
- To jest niespodzianka.- odpowiedział i zakończył ten temat rozmowy. Po kilku minutach jazdy bylismy pod jego blokiem. Nic nie mówiłam tylko spojrzałam na blondyna pytająco. Ten złapał mnie za rękę i zaprowadził do mieszkania. Przekroczylismy próg domu. W środku byli nasi przyjaciele: Lewy z Anią, Mario z Cathy, Kuba i Łukasz z żonami oraz moi rodzice.
- To jest twoja niespodzinka. Witaj w naszym wspólnym domu- powiedział i mnie pocałował. Popatrzyłam na wszystkich. Zaczęli do mnie podchodzić, przytulac. Byłam szczęsliwa że ich mam. Wszystkich. Nagle się rozpłakałam
- Daguś, kochanie, czemu płaczesz?- zapytał blondyn
- Bo jestem szczęsliwa- odparłam i go mocno przytuliłam. Póżniej udaliśmy się do salonu. Był tort powitalny, prezenty. Siedzielismy chwilę, ale wszyscy postanowili już iść. Chcieli abym odpoczęła bo jestem słaba. Rodzice chcieli zostać, ale powiedziałam ze ze mną jest już dobrze. Wieczorem mieli wracać do Polski, ale obiecali że niedługo przyjadą. Gdy wszyscy wyszli zostałam sama z Marco. Usiedlismy na kanapie i rozmawialiśmy. O wszystkim. Chciałam aby tak było juz zawsze.
...czerpię siłę z przebywania z tobą...
***
...czerpię siłę z przebywania z tobą...
***
________
Nie usmierciłam Dagi. Nie mogłam Wam tego zrobić. Ten rozdział troche krótki bo nie miałam zbytnio pomysłu. Wiem że może nie będziecie z tego zadowolone ale opwiadanie dobiega końca. Tak, niestety ;( Ale spokojnie. Nie opuszczę moich kochanych czytelniczek, gdyż pracuję już nad kolejnym opowiadaniem ;) mam nadzieje że nie macie mi tego za złe :)
Pozdrawiam Was
Pyśka
Subskrybuj:
Posty (Atom)