*Dwa tygodnie później*
(Marco)
Minęło już tyle czasu. Ona nadal się nie obudziła. Spedzałem przy jej łóżku każdą sekundę, minutę, godzinę. Patrzyłem na tą jej bezbronna twarz. Była teraz w swoim świecie. Ale chciałem aby znów pojawiła się w moim. Nie dawała znaku zycia. Przy życiu podtrzymywały ją tylko szpitalne aparatury. Dla niej mógłbym poruszyć ziemię i niebo aby znów była przy mnie. Oddałbym wszystko co mam. Zaczęły się już treningi bo za chwilę rusza kolejka Bundesligi, ale wogóle mnie to nie obchodziło. Piłka w tym momencie nie miała dla mnie żadnego znaczenia. Liczyła sie tylko ona i nic więcej. Każdego dnia przychodził Robert, Ania, Mario i jej rodzice też przesiadywali prawie każdą chwilę w szpitalu. Poznałem ich trochę lepiej. Traktowali mnie jak syna. Nawzajem się pocieszaliśmy.
- Marco, może pojedziesz do domu odpocząć?- zaproponował ojciec Dagmary
- Nie, nie musze. Chcę być przy niej
- Wiem, ale musisz się wyspac, zjeść cos. Obiecujemy ci że jak coś będzie się działo to od razu do Ciebie zadzwonimy- powiedziała mama dziewczyny. Mieli rację. Musze coś ze sobą zrobić. Dla niej.
- Dobrze, ale gdyby coś...
- Zadzwonimy- odparli usmiechając się do mnie. Kobieta podeszła do mnie i mnie przytuliła.
- Zobaczysz, że już niedługo razem będziecie się sobą cieszyć- powiedziała pocieszająco. Pożegnałem się i pojechałem do domu. Wziąłem prysznic, zmieniłem ubranie i zjadłem coś. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem na kanapie w salonie. Gdy się ubudziłem była 16.00. Postanowiłem pojechać kupić kwiaty aby stały na jej stoliku i znów być przy niej. Jak weszłem na korytarz szpitala nikogo nie było. Przez szybę zobaczyłem wszystkich w sali ukochanej. Ujrzałem wewnatrz Mario i Lewego przytulających Dagę. Siedziała na łóżku uśmiechając sie do wszystkich. Tak. Wybudziła się. Byłem szczęsliwy jak nigdy.
- No teraz ktoś się chce z tobą zobaczyć mała- usłyszałem głos Lewego. Pocałował ją w czoło i wszyscy opuścili pomieszczenie. Siedziała patrząc na mnie. W ręce tzrymałem bukiet krwisto czerwonych róż. Powolnym krokiem podszedłem do łózka, położyłem kwiaty i usiadłem naprzeciw niej.
- Przytul mnie - poprosiła i popatrzyła na mnie błagalnym
wzrokiem. Nie zastanawiając się długo objąłem ją czule. I tak
siedzieliśmy, nie patrząc na upływający czas. Nie mówiliśmy nic.
Słowa nie były potrzebne. W końcu jednak odezwałem się:
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi Cię brakowało. Jesteś dla mnie całym światem. Już nigdy Cię nie opuszczę.Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię potrzebuję. Uwielbiam Twój uśmiech, każde Twoje spojrzenie jest dla mnie skarbem. Kocham Cię.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi Cię brakowało. Jesteś dla mnie całym światem. Już nigdy Cię nie opuszczę.Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię potrzebuję. Uwielbiam Twój uśmiech, każde Twoje spojrzenie jest dla mnie skarbem. Kocham Cię.
Mijały kolejne dni. Daga musiała zostać w szpitalu na obserwacji. Ale mimo to byłem szczęśliwy. Chodziłem na treningi a po nich razem z Mario i Lewym jeździliśmy do szpitala. Nie chcieliśmy aby była sama. Znów na jej twarzy malował się uśmiech, smiała się. Ten widok sprawiał że byłem najszczęsliwszym człowiekiem na ziemi. Z naszych wizyt nie był jednak zadowolony szpitalny personel. Było nas chyba słychać w całym szpitalu. Daga znów zaprzyajźniła się z Mario. A nawet z jego dziewczyną. Wygłupiali się, żartowali. Byli sobą. Nie mogłem się już doczekać jej powrotu do domu. Jeszcze jej nie powiedziałem ale postanowiłem za nas oboje że zamieszka ze mną. Nie może być sama. U mnie będę miał cały czas na nią oko.
_________
Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Miałam dość tego szpitala. Chciałam znowu zacząć żyć normalnie. Nie mogłam się doczekać jak pójdę na mecz. Jak będę kibicować chłopakom. I jemu. Marco. To co się wydarzyło tak bardzo nas do siebie zbliżyło. Kochałam go jak nikogo innego. Nadszedł ten wyczekiwany dzień. Powrót do domu.
- Gotowa jesteś?- zapytał
- Jak nigdy. Chodźmy- wziął moją torbę, objął i poszlismy do samochodu
- Ej a gdzie my jedziemy?- zapytałam gdy właśnie co minął mój blok
- Jak to gdzie? Do domu- odparł usmiechając się
- Ale...- zaczęłam
- To jest niespodzianka.- odpowiedział i zakończył ten temat rozmowy. Po kilku minutach jazdy bylismy pod jego blokiem. Nic nie mówiłam tylko spojrzałam na blondyna pytająco. Ten złapał mnie za rękę i zaprowadził do mieszkania. Przekroczylismy próg domu. W środku byli nasi przyjaciele: Lewy z Anią, Mario z Cathy, Kuba i Łukasz z żonami oraz moi rodzice.
- To jest twoja niespodzinka. Witaj w naszym wspólnym domu- powiedział i mnie pocałował. Popatrzyłam na wszystkich. Zaczęli do mnie podchodzić, przytulac. Byłam szczęsliwa że ich mam. Wszystkich. Nagle się rozpłakałam
- Daguś, kochanie, czemu płaczesz?- zapytał blondyn
- Bo jestem szczęsliwa- odparłam i go mocno przytuliłam. Póżniej udaliśmy się do salonu. Był tort powitalny, prezenty. Siedzielismy chwilę, ale wszyscy postanowili już iść. Chcieli abym odpoczęła bo jestem słaba. Rodzice chcieli zostać, ale powiedziałam ze ze mną jest już dobrze. Wieczorem mieli wracać do Polski, ale obiecali że niedługo przyjadą. Gdy wszyscy wyszli zostałam sama z Marco. Usiedlismy na kanapie i rozmawialiśmy. O wszystkim. Chciałam aby tak było juz zawsze.
...czerpię siłę z przebywania z tobą...
***
...czerpię siłę z przebywania z tobą...
***
________
Nie usmierciłam Dagi. Nie mogłam Wam tego zrobić. Ten rozdział troche krótki bo nie miałam zbytnio pomysłu. Wiem że może nie będziecie z tego zadowolone ale opwiadanie dobiega końca. Tak, niestety ;( Ale spokojnie. Nie opuszczę moich kochanych czytelniczek, gdyż pracuję już nad kolejnym opowiadaniem ;) mam nadzieje że nie macie mi tego za złe :)
Pozdrawiam Was
Pyśka
Świetny rozdziałek ^^ Dobrze że nie uśmierciłaś Dagmary *.* Kamień mi spadł z serca :D Kocham <33
OdpowiedzUsuńAaaawww! Prze cudowny rozdział <3
OdpowiedzUsuńPopłakałam się na początku ;_____;
OdpowiedzUsuńRozdział świetny *.*
super. :)
OdpowiedzUsuńNooo na mojej twarzy znowu pojawił się uśmiech ! <3 Kocham Kocham Kocham to opowiadanie ! <3 Genialny.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział jakże i nowe opowiadanie ! <3
uwielbiam, szkoda że kończysz, ale mam nadzieje że kolejne opowiadanie będzie równie zajebiste jak te ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://trulululululululu.blogspot.com/
KOCHAM! Jak się ciesze że jej nie uśmierciłaś! Jestem Ci wdzięczna, większość blogów które czytam właśnie kończy się śmiercią jednego z głównych bohaterów... i ciągle płacze :'( i dlatego jestem wdzięczna tobie! KOCHAM tego bloga! powtarzam to i będę postarzać!
OdpowiedzUsuńPrzy okazji zapraszam do mnie :)
http://izakubastory.blogspot.com/2013/03/rozdzia-49.html
świetne <3
OdpowiedzUsuńSupeer!! Czekam na nastepny! ^.^ <3
OdpowiedzUsuńUff jak dobrze, już się bałam o Dagę ;) Bardzo dziękuję, że wszystko się układa. Rozdział świetny, czekam na kolejny, szkoda że już się kończy ale będę czekać na kolejne opowiadanie i z chęcią będę je czytać. Bosko piszesz, masz ogromny talent, gratuluję ;).
OdpowiedzUsuńUff, Daga żyje, całe szczęście :)
OdpowiedzUsuńRozdział zajebisty jak zawsze <3
Czekam z niecierpliwością na kolejny ;**
Ojejku! Cudowne! Szkoda, że dobiega do końca! :< :<
OdpowiedzUsuńdobrze że Daga żyje bardzo się z tego ciesze :)
OdpowiedzUsuń