- Wyspałaś się?- zapytał, chwycił mnie za rękę i przyciagnął do siebie, a ja usiadłam mu na kolanach
- Tak, a jak znalazłam sie w twojej sypialni?
- Zasnęłaś wczoraj, więc zaniosłem cie do łóżka.
- Marco, ale my chyba nie.. no wiesz?
- Nie. Nie martw się. Poza pocałunkiem do niczego miedzy nami nie doszło. Nawet nie spalismy razem. Połozyłem sie na kanapie.
- Aha, dziękuję.
- Co teraz będzie? Chyba nie zaprzeczysz że to co wczoraj sie wydarzyło nie miało dla ciebie znaczenia?
- To coś znaczyło, ale nie wiem co dalej. Po prostu nie wiem.- spuściłam głowe aby nie patrzeć mu w oczy
- Nie spieszmy sie. Tak będzie najlepiej dla nas obojga. To ja może pojadę po twoje rzeczy, co? Chociaż w moich ubraniach wyglądasz nieziemsko.
- Dziękuję, tylko nie pozabijacie sie, dobrze?
- Mhm- mruknął ubierając kurtkę
- Marco?! Obiecaj mi to
- Obiecuje- powiedział i pocałował mnie w czoło po czym wyszedł
_______
(Marco)
Jechałem do Mario po rzeczy Dagi, a przed oczami miałem nasze cudowne wczorajsze chwile. Chciałem znowu mieć ją przy sobie. Budzić się obok niej, przytulać, całowac. Chcialem aby była przy mnie zawsze i wszędzie. W końcu dojechałem na miejsce. Zapewne Mario jescze śpi bo to straszny spioch a jest dopiero 10.00. Zaparkowałem samochód i udałem się do jego mieszkania. Gdy otworzył mi drzwi od razu weszłem do środka nie czekając aż mi to zaproponuje.
- Marco, co ty tutaj robisz?- zapytał zaskoczony moją "wczesną" wizyta
- Wiesz co nie powinienem nic mówić tylko od razu dać ci w mordę, tak jak ty kiedys mi
- O co ci chodzi?
- Naprawdę nie wiesz?
- Domyslam się. Po co tutaj przyjechałeś?
- Po rzeczy Dagi
- Jak to po jej rzeczy?
- Chyba nie myslisz że ona nadal będzie tutaj mieszkać? Na kilka dni wprowadza się do mnie do czasu aż nie skończy się remont jej nowego mieszkania- brunet patrzył na mnie jak na widmo
- Jak to u ciebie? Dlaczego sama nie przyjechała, ja muszę z nią porozmawiać!
- Dlaczego przed nią to ukrywałeś? Myślałem że ją KOCHASZ, że ci na niej zależy?!
- Bo tak jest!
- To po ca ta szopka? Ona ci już nie zaufa tak jak kiedyś.
- To nie żadna szopka. Ja dla niej nigdy nie będę kimś więcej niż przyajcielem!
- O czym ty mówisz?
- O tym że ona cie kocha kretynie i nigdy nie przestała. Nie ważne co zrobiłeś, ona ci wybaczyła. Nie schrzań tego!- wykrzyczał na całe mieszkanie,a z sypialni wyszła dziewczyna ubrana w krótką koszulę
- Cathy..?- nie to niemożliwe pomyślałem. Jak się okazało wróciła z Włoch i znów z Mario sa para. Tylko że przez ten czas nikomu nie powiedzieli. Opowiedzieli mi o swoim ponownym związaniu się ze sobą, a potem poszedłem spakować rzeczy Dagi. Już miałem wychodzić z mieszkania, gdy Mario wręczył mi biała kopertę i prosił abym przekazał ją Dadze. Oczywiście zgodziłem się.
__________
Usiadłam na dywanie i w ręce trzymałam list od Mario. Nie miałam odwagi go otworzyć, ale po chwili zrobiłam to.
Tyle chciałbym Ci powiedzieć, ale nie bardzo wiem, od czego zacząć. Może od tego, że Cię kocham? Albo, że dni, które spędziłem z Tobą, były najszczęśliwszymi dniami w moim życiu? Lub że w tym krótkim czasie, od kiedy Cię poznałem zmieniłaś moje życie nie do poznania? Mimo, że odnosiłem pewne sukcesy z kobietami, zapewne dzięki buzującym hormonom, miałem niewielkie doświadczenie z dziewczynami, na których mi zależało. Im bardziej się od siebie oddalaliśmy, tym rozpaczliwiej starałem się ocalić to, co nas kiedyś łączyło, lecz niczym w błędnym kole, moja desperacja powodowała, ze przepaść między nami stawała się jeszcze większa. Kiedy zamykam oczy, widzę Twoją twarz, kiedy idę niemal czuję Twoją dłoń w mojej. To jest we mnie wciąż żywe, lecz o ile kiedyś przynosiło mi pociechę, to teraz sprawia mi ból. Ale nauczyłem się, że można żyć dalej, bez względu na to, jak niemożliwe się to wydaje, i że ból...łagodnieje. Nie mija całkowicie, lecz po pewnym czasie nie jest już taki dojmujący.Prawdziwa miłość oznacza, że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jakimi bolesnymi wyborami stajesz.Choć być może nie chcesz tego słuchać, pragnę, byś wiedział, że na zawsze pozostaniesz cząstką mnie. Zasłużyłaś sobie na szczególne miejsce w moim sercu, którego nikt nigdy nie zajmie.
Przepraszam za to że tyle musiałaś wycierpieć przeze mnie. Chcę twojego szczęścia. Zawsze będziesz się liczyc dla mnie tylko Ty. Zawsze będziesz najważniejsza. Nigdy nie przestanę Cię kochać. Nigdy.
Mario
Siedziałam wpatrując sie w tą głupią kartkę papieru. Po moje twarzy spływały łzy. Łzy bólu, smutku i cierpienia. Poczułam sie taka sama, bezbronna, zraniona. Kocham go. Ale nie tak jak on mnie. Jest dla mnie jak brat. Przyjaciel. Jak moje odbicie w lustrze, które mnie pocieszy, ale i skrtykuje jak potrzeba. Przyszedł i przytulił mnie. Objął mocno i nie puszczał. To właśnie jego kochałam tak naprawdę. Nie ważne co sie wydarzyło, liczyło sie dla mnie to co jest teraz i co będzie jutro, za tydzień, za miesiąć, czy za rok.
__________
Minęły trzy dni. Przez ten czas leżałam w łóżku wypłakując swoje żale, złości. Dzowniłam do niego. Nie odbierał. Poczułam że go trace. A może nawet już straciłam. Nie chciałam tego. Nigdy. Przyszedł do mnie Lewy. On zawsze wiedział jak mnie pocieszyć, jak ze mną rozmawiać. Siedzielismy razem z Marco, oglądając jakieś głupie programy telewizyjne. Ale pomogło. Zaczęłam w końcu się uśmiechać. Okazało się że dzisiejszego wieczora jest impreza w klubie. Będzie Lewy z Anią, Kuba i Łukasz z żonami i... Mario z Cathy. Tak. Oni tez będą. Bałam się tego spotkania. Marco i Lewy bardzo chcieli abym poszła. Zgodziłam sie. Umówilismy się na 20.00. O 19.40 byłam gotowa i z blondynem pojechaliśmy na imprezę. Na miejscu byli już wszyscy. Podeszlismy do stolika gdzie siedzieli nasi przyajciele. Przywitalismy się z nimi. Mario przedstawił mi swoją dziewczynę Cathy, wydawała się sympatyczną dziewczyna
- Ej, a dla mnie już miejsca nie ma?- zapytał gdy zauwazyłam jak wszyscy usiedli i nie pozostało wolnych miejsc
- Jak widać nie- zaśmiał sie Łukasz
- Chodź do mnie na kolana- odparł Reus i przyciągnął mnie do siebie obejmując w pasie. Poczułam że wszyscy zpiorunowali nas wzrokiem. Zwłaszcza Mario. Ale nie obchodziło mnie to. Świetnie śię razem bawiliśmy.
- Dobra. Koniec tego siedzenia. Idziemy na parkiet- oznajmił Kuba który był nieco wstawiony. Wszyscy podązyli w jego kierunku. Zostalismy tylko ja i blondyn.
- Chodź, zatańczymy- zaproponował mi Reus. Właśnie co została zadedykowana piosenka dla zakochanych. Spojzral na mnie usmiechając się, objął mnie w pasie, przytulił. Czułam się taka bezpieczna. Tańczylismy tak przez chwilę,a później zaczęliśmy się całować. Nie mogliśmy się od siebie oderwąc. Nagle poczuła że ktoś mnie ciągnie. Lewy.
- Odbijamy- zaśmiał się i spojrzał na Reusa który nie był zbytnio zadowolny tym że nam przerwano
- Czyli znowu jesteście razem?- zapytał, mocno mnie przytulając
- Chyba tak.
- Chyba?
- Nie, wiesz co, jesteśmy razem. Jestem szczęśliwa.
- Widzę. A ja jestem szczęślwy z tobą.- powiedzial i pocałował mnie w czoło i oparł swój podbrudek na mojej głowie. Mielismy dość tego tańczenia i usiedlismy przy stoliku. Usłyszałam że dzwoni mój telefon. To rodzice. Postanowiłam wyjść na zewnatrz, bo tu był tak głośno, że nie słyszałąm własnych myśli. Wyszłam przed budynek i rozmawiałam z tata a później z mamą.
(Marco)
Siedzieliśmy rozmawiając, ale zauważyłem że Daga długo nie wraca.
- Wiecie co, może pójdę sprawdzić czy wszystko z Daga w porządku- powiedziałem i udałem się w keirunku drzwi. Wyszedłem na zewnątrz i ujrzałem ją stojącą niedaleko w długim płaszczyku, usmiechającą się podczas rozmwoy z rodzicami. Już miałem do niej pobiec, gdy usłyszałem dwa strzały. Nie wiedziałem co się dzieje. Spojrzałem na moją ukochaną, a ta zaczęła upadać.
- DAGAA!!!! NIEEEEEEEEE!!
Podbiegłem do niej. Leżała na ziemi na białej warstwie śniegu, a wokół jej ciała mnóstwo krwi.
***
"Chciałam uciec od tego wszystkiego. Zapomnieć na moment. Zasnąć na dłużej i nie myśleć o niczym. Zamknąć się w swoim wymyslonym świecie, w którym wszystko jest takie jakie chciałabym aby było."
***
_______________
Jakoś się tak dzisiaj rozpisałam więc specjalnie dla Was juz kolejny rozdział ;** Kolejny jak będzie min 15 komentarzy ;D
Obiecałam że się będzie dużo działo i obietnicy dotrzymałam ;) Jak sie Wam podoba? Wprowadziłam troche dramatyzmu, ale to jeszcze nie koniec ;D czekam na Wasze opinie ^.^ Jeszcze sporo sie wydarzy.
Pozdrawiam
Pyska :**
Rozpierdolę tego kto to zrobił xd
OdpowiedzUsuńA tak na serio masz świetnego bloga. Wybacz że rzadko komentuje, ale nie lubię tego robić. Wiedz że bardzo mi się podoba i czytam rozdziały z zapartym tchem. Czekam na następny :)
ja też czytam z zapartym tchem. Najlepszy blog <3
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie, juz jutro nowy rozdział http://trulululululululu.blogspot.com/
Jejku bosko! Tyle zwrotów akcji... Bajka <3
OdpowiedzUsuńJaram się <33 Uwielbiam! Czekam na nexta! ;)
OdpowiedzUsuńAle świetne ;***
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nic się nie stało po tych strzałach.
Uwielbiam czytać to opowiadanie ♥
świetne :3
OdpowiedzUsuńJa pierdole! Przepraszam za przekleństwo :P
OdpowiedzUsuńAle sie dzieje!
Oby Dadze nic się nie stało! Bo jak ją uśmiercisz to.. nie wiem co Ci zrobię!
Jestem bardzo ciekawa kto to strzelał!
Błagam dodaj szybko następny! Błagam!
Przy okazji wpadnij do mnie :) NOWY ROZDZIAŁ!
http://izakubastory.blogspot.com/2013/03/rozdzia-49.html
Genialny. Zastanawiam się, kto to strzelił. Mam nadzieję, że Dadze nic się nie stało. Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńWowowoowowo ! Ale świetne ! Boże , oby przeżyła ! OBY !
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3 !
Genialne jest te opowiadanie <33
OdpowiedzUsuńKocham je <3
Świetnie, świetnie, świetnie *.*
OdpowiedzUsuńwooow *.* ależ akcja :D nie mogę się doczekać następnego <33 świetne :)
OdpowiedzUsuńświetny rozdział :D kocham <3
OdpowiedzUsuńNeeeeext ! <3
OdpowiedzUsuń