poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział XVII " Grałem dla niej. Ona jest moim życiem "

 Przeczytałam wiadomość od Marco. Byłam trochę zaskoczona ale szczęśliwa że dotarło do niego że to koniec a w dodatku nie ucierpiała na tym nasza przyjaźń. Spakowałam swoje rzeczy i rodzice odwieźli mnie na lotnisko. Byli ze mną do momentu mojego odlotu. Siedząc w samolocie napisałam wiadomość do Marco:


Hej. Jestem w samolocie i za około 1,5 godziny będę na miejscu. Twoja propozycja nadal aktualna i przyjedziesz po mnie ?


Na odpowiedź długo nie musiałam czekać:


Hej Daguś! Oczywiście że aktualna. Idę sie ogarnąć i jadę na lotnisko. Nie mogę sie doczekać gdy Cię zobaczę. Do zobaczenia

 Też się się cieszyłam na spotkanie z nim i Mario. Wysiadłam z samolotu i od razu ujrzałam na lotnisku blondyna który chodził i rozglądałam się za mną. Gdy mnie zobaczył na jego twarzy pojawił się uśmiech. Podbiegłam do niego i wskoczyłam mu na ręce. Tak bardzo się za nim stęskniłam.
- Przyjaciele chyba aż tak się nie przytulają, co? - odparł śmiejąc się. Miał rację i go puściłam
- Racja. Przepraszam. Stęskniłam się- powiedziałam starając sie wytłumaczyć moje zachowanie
 - Spokojnie. Też się stęskniłem. To co jedziemy na stadion?
- Pewnie, chodźmy- oznajmiłam. Marco wziął moje walizki do samochodu i ruszyliśmy w strone stadionu. Blondyn poszedł do szatni a ja na trubuny. Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla BVB. Swój debiut przypieczętował Marco piękną bramką otwierając wynik spotkania na 1:0. Niestety druzyna przeciwna przed przerwą wyrównała.
  Widziałam po Mario, że nie gra na miare swoich możliwości. Gdy miał stu procentową okazję by zdobyć bramkę na 2:1- zpudłował. Wtedy podbiegł do niego Marco i wskazał mu sektor trybun w którym siedziałam. Gdy tylko mnie ujrzał dostała takiego powera jak nigdy. Uczestniczył prawie w każdej akcji. Opłaciło sie bo przed samym końcem meczu zdobył gola zwycięskiego. Nie można było narzekać. Marco zdobył pierwszego gola w BVB, przy którym asystował Mario, a póxniej sam wpisał się na listę strzelców. Po strzelonej bramce razem z Marco podbiegli to lini boiska i pokazali mi serduszka. Widziałam po nich że są naprawdę zadowoleni. Nie dziwie się. Pierwszy mecz i zwycięstwo. Lepiej być nie mogło. Z czasem kibice zaczęli wychodzić ze stadionu. Na murawie nadal byli zawodnicy i reporterzy, fotografowie i mnóstwo innych ludzi. Zeszłam do chłopaków. Pogratulowałam wszystkim i zobaczyłam Mario który stoi obok. Podeszłam do niego i sama nie wiem czemu, ale go pocałowałam. Oczywiście reporterzy musieli to upamiętnić. Później udaliśmy się na parking ale przy drzwiach byli reporterzy i chcieli zawodnikom zadać pytania. Najpierw dopadli Marco:
 


- To pana pierwszy oficjalny mecz w Borussi Dortmund i już pan strzela bramkę otwierając wynik spotkania. I jakie to uczucie?
- Fantastyczne. Cieszę się że w dniu debiutu w nowym klubie mogłem wpisać się listę strzelców i uradować kibiców. To cudowny moment dla piłkarza

 


Po chwili reporter podbiegł do Mario, choć ten nie miał zbytnio ochoty z nim rozmawiać.
 


- Jakie ma pan odczucia po meczu, w którym zaliczył pan asyste i zwycieskiego gola, w dodatku w końcówce meczu?
- Bardzo się cieszę, że tak zorpoczeliśmy nowy sezon. Cieszy mnie to że asystowałem przy bramce mojego najlepszego przyjaciela a później dałem zwycięstwo BVB.
- Kibice mają nadzieje że i w tym sezonie Borussia po raz trzeci sięgnie po zwycięstwo. Zachwyca pan formą od pierwszego meczu, ale to chyba ma związek z piękną nieznajoma, dla której jak mniemam dedykował pan bramkę
- Ma pan rację. Grałem dla niej. Ona jest moim życiem.
- Dziękuję za wywiad. Życzę panu i klubowi dalszych zwyciestw.


Później wszyscy udaliśmy się do domu Marco, by uczcić zwycięstwo. Była świetna zabawa, ale z godziny na godzinę byliśmy już wszyscy coraz bardziej zmęczeni, i każdy udał się do swoich domów.
- Wracasz do mnie do mieszkania?- zpytał Mario gdy wyszlismy od Marco
- Nie wiem czy mogę? Nie pozbyłeś się moich rzeczy?
- Zawsze możesz. Przecież to twój dom od jakiegoś czasu, nie pamietasz. A rzeczy leża tam gdzie je zostawiłas i czekają na twój powrót- objął mnie i poszlismy do domu. Miał rację. Wszystko leżało tam gdzie wszystko zostawiłam. Mieszkanie wygladało tak jakby od mojej ostatniej wizyty tutaj nikt nie mieszkał.
Mario poszedł do łazienki, a ja siedziałam na kanapie, rozmyślając co teraz. Doszłam do wniosku że jestem kretynką. Jak mogłam go pocałować? Zrobiłam mu nadzieję że miedzy nami moze coś byc. Coś więcej niż przyjaźń. W doatku pocałowałam go przy fotografach i jutro wszędzie będą pisać o nowym związku piłkarza BVB. Gdy tak siedziałam zamyślona, któś usiadł za mną i mnie przytulił. To Mario. I już wtedy czułam ze on ma nadzieje na cos wiecej.
- Mario, musimy pogadać.
- A o czym coś się stało?- zapytał głaskając mnie po policzku
- Chodzi o to co zrobiłam dziś na stadionie. Przepraszam, po prostu byłam szczęsliwą z wyniku meczu, że cię widzę. Kierowały mną emocję. To nie powinno miec miejsca. Przepraszam, jeśli dałam ci jakąś nadzieje.
- Ale nie musisz mi tego mówić, bo ja to wiem. Odkąd tu przyjechałaś twoje życie obróciło się o 180 stopni. Pogubiłaś się i ja to rozumiem. Ja też sporo namieszałem w twoim życiu. Nie ukrywam tego, Dam ci tyle czasu ile pot
rzebujesz. Będę czekał na Ciebie, aż będziesz gotowa.- powiedział to z takim spokojem że nie mogłam nic z siebie wydusic poza
- Dziekuję- przytuliłam go i poszłam do łazienki

_____________

- Hej. Jak się miewa moja nowa milość?- zapytał Mario przynosząc mi śniadanie do łóżka po czym usiadł obok mnie
- O czym ty mówisz? Jaka nowa miłość? I zjakiej okazji to śniadanie?- pytałam
- Więc tak, sniadanie do łózka za to że wróciłaś, bo tęsnkniłem za tobą. A nowa miłość? Po tym jak mnie pocałowałaś wczoraj na stadionie i po tym jak ja powiedziałam że grałem dla ciebie bo jestes moim zyciem, to wszędzie piszą że jesteśmy parą. Chyba cie to nie dziwi?
- O matko. Super, wiec pisza o czyms co nie jest prawda
- Nie przejmuj sie. Popisza, popisza i znajda sobie nowy temat.
- Oby- odpowiedzialam i przystapilam do jedzenia sniadania razem z Mario, bo oczywiście zrobił go dla mnie, ale zjadł ze mną. Brunet powiedzial ze musi mnie zostawic chwile sama bo jedzie do rodzicow a pozniej ze wyskoczymy do kina.

Wstalam, ogarnelam sie troche i mieszkanie, bo widac ze Mario nie mial zapalu do sprzatania pod moją nieobecność. Włączyłam laptopa i co zobaczyłam? Wszędzie pisało o nas. Mnóstwo artykułów i zdjęć.

 



Zła wiadomość dla fanek piłkarza BVB. Mario Goetze zakochany!!”

Tego można się było spodziewać, że taki piłkarz długo nie będzie sam. Jednak jeszcze jakiś czas temu w jednym z wywiadów powiedział że nie zamierza się z nikim wiąząc. Twierdził że piłka jest teraz dla niego najważniejsza. Jednak w swoim postanowieniu długo nie wytrwał. Po wygranym meczu z Werderem Brema, gdzie Goetze popisał się asysta przy pierwszej bramce strzelonej przez debiutującego w BVB Marco Reusa, w końcówce meczu zdobył zwycięskiego gola, na oczach kibiców, reporterów całował się ze swoją ukochaną. Oboje nie kryli się ze swoimi uczuciami. Po meczu razem ze swoim klubowym przyjacielem udzielił wywiadu w którym oświadczył że “grał dla niej, bo ona jest jego całym życiem”. Śmiało mozna wywnioskować że słynny piłkarz BVB i nadzieja niemieckiej piłki jest zakochany po uszy w pieknej brunetce . Przykro nam, ale wszystkie wielbicielki przystojenego piłkarza musza pogodzić się z faktem że Mario Goetze jest zajęty.
 



Gdy to przeczytałam smiałam się sama do siebie, że mozna wypisywać takie bzdury. Prawie każdy artykuł był o tym samym. Już widzę jak wychodze na ulice z nim i otaczaja nas paparazzi- powiedzialam sama do siebie. Ale trudno, sama się do tego przyczyniłam.


___________

Dziękuję Wam bardzo za Wasze komentarze. Nawet nie macie pojęcia jak dużo to dla mnie znaczy. Trochę mieszam w opowiadaniu i jeszcze sporo namieszam. Nie chcę kończyć opowiadania a też nie chcę przynudzać. Mam sporo pomysłów i zamierzam je wykorzystać. :)
Jeszcze raz dziękuję ;**
Mile widziane komentarze, które motywują do dalszej pracy <33
Jutro mecz *.* Nie mogę się doczekać !!!
Pozdrawiam
Pyśka 

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam <33
    Czekam na następny *.*
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle super. Jutro dodam dluszego komentarz, bo na telefonie trudno napisac dlugiego. Pozdrawiam z okolic Rzeszowa Andżelika

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham i jeszcze raz kocham. Ciebie tez kocham siostro (nie obrazisz sie jak bede mowila siostro). Tak jestem z okolic Rzeszowa tak jak ty. Ty piszesz lepiej ode mnie siostrzyczko. Nie znam cie ale juz cie polubilam. Myslem, ze bedziemy spierac sie komentarzami. Gdybys chciala podam ci moje gadu gadu. I popiszemy sobie. Teraz to ja znow sie rozpisalam. Kiedy nastepny rodzial. A tak na prawde mam na imie Andzelika i mam niecale 16 lat. A ty. Pozdrawiam siostro.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham, kocham twoje opowiadanie. Mam nadzieje, ze Daga bedzie z Marco. Z niecierpliwoscia czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodaj następny proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham! Uuu no ta fanki nie będą zachwycone xd hahahaha no ja mam nadzieje że namieszasz :D Lubie takie zwroty akcji :D Czekam na następy rozdział!


    Przy okazji zapraszam do mnie :) Miły byłby też komentarz :)
    http://izakubastory.blogspot.com/2013/03/rozdzia-45.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Supcio ;* Cud, miód malina rozdziałek *.* Oby Daga była z Marco ;D Czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  8. też nie moge się doczekać meeczuuu !!! juup;d
    świetny rozdział i zapraszam do mnie; -)
    http://trulululululululu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń