poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział XXV " Dlaczego między nami nie może być normalnie? "

Stałam przed blokiem wściekła na cały świat. Nie mogłam uwierzyć w to co przed momentem zobaczyłam. Ale właściwie o  co ja mam pretensje? Przecież ja i Mario nie jesteśmy parą, wyłącznie ze sobą mieszkamy. Wogóle ten nasz układ jest jakiś dziwny. Jesteśmy przyjaciółmi a jakby kimś więcej ale mnie niż parą. Co ja mam teraz zrobić? Przecież nie wrócę do nich z powrotem. Lewego nie ma bo nie wrócił jeszcze z Polski po świetach. Zostaje Marco. Tak. Teraz to właśnie jego potrzebuję. Muszę komuś się wyżalić. On jest moim jedynym wyjściem. Ruszyłam w kierunku jego mieszkania. Stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam dzwonek wogóle nie puszczając. Po chwili blondyn otworzył drzwi a ja wparowałam do jego mieszkania. Chodziłam po jego mieszkaniu cały czas wyzywając jego przyjaciela od tych najgorszych a ten nawet nie starał mi sie przerwać mojej wiązanki gorzkich słów.
- Dlaczego on jest takim dupkiem? Co? Tyle razem przeszliśmy a on nie był nawet w stanie powiedzieć mi prawdy w oczy tylko cały czas mnie tak bezczelnie okłamywał!- wykrzyczałam i poczułam że uginają mi się kolana i przykucłam opierając głowę o brzeg skórzanej sofy. Blondyn podszedł do mnie. Przytulił mnie i pozwolił wypłakać się w jego ramię. Siedziałam tak wtulona w niego bo czułam że mnie rozumie. Że mi współczuje i chce pomóc.
- Nie płacz. To nie ma sensu- powiedział ocierając moja twarz od łez rękawem swojej bluzy
- Dlaczego między nami nie może być normalnie? Nie potrafimy się dogadać. O wszystko się kłócimy.
- Bo oboje jesteście uparci- powiedział czule uśmiechając się do mnie
- Nie chcę go stracić bo mi na nim zależy. Potzrebuję go. Jego przyjaźni.
- Wiem. Dużo się wydarzyło między wami, może potrzebujecie odpocząć od siebie?
- Chyba masz rację.
- Wprowadź sie do mnie
- COO?!- zapytałam zaskocozna jego propozycją
- No co? Chyba nie zamierzasz z nim mieszkać?
- Nie chcę, ale ja nie mogę się tutaj wprowadzić.
- Dlaczego?
- Bo...- nie wiedziałam co mam mu powiedzieć
- No widzisz nie masz wymówki. Jutro pojadę po twoje rzeczy
- Ale tylko na kilka dni, bo i tak rodzice kupili mi tutaj niedaleko mieszkanie które aktualnie jest w remoncie.
- Okej. Będzie fajnie, zobaczysz- powiedział pełen optymizmu- Przygotuję ci relaksującą kąpiel. Trochę się odpręzysz- wstał i mial iść do łazienki
- Marco..
- Tak?
- Dziękuję- powiedziałam a ten odwzajemnił moje słowa uśmiechem i uroczym spojrzeniem
Leżałam w wannie myśląc o wszystkim. Chciałam uciec od tego wszystkiego. Zapomnieć na moment. Zasnąć na dłużej i nie myśleć o niczym. Zamknąć się w swoim wymyslonym świecie, w którym wszystko jest takie jakie chciałabym aby było.
Po około godzinie czasu wyszłam i ujrzałam Marco siedzącego przy oknie. Uwielbiałam to miejsce w jego mieszkaniu. Było to ogromne okno z małym ale dość szerokim podestem. Wyłożone było białym misiowatym dywanem a na tym mnóstwo poduszek. Niżej był mały stopień na którym stały zapalone świeczki. Siedział wpatrując sie w niebo, które było bezchmurne i widoczne były gwiazdy które migały swoim jaśniutkim światłem oraz ogromny księzyc w pełni. Podeszłam do niego, usiadłam obok i oboje siedzieliśmy w ciszy.
- Czemu się tak przyglądasz? - zapytałam przerywając milczenie
- Dzisiaj pełnia. Zauważyłaś, jak duży jest księżyc, gdy wstaje? Jak mały, gdy jest już w górze?
- Wiesz, tak Ci się tylko wydaje. Nie ważne gdzie jest na niebie, albo gdzie Ty jesteś... Jeśli podniesiesz swoja rękę i  przymkniesz jedno oko nigdy nie jest większy od kciuka.- spojrzał na mnie patrząc mi głeboko w oczy. Połyskiwały przy świetle księzyca. Nigdy nie potrafiłam oderwać od niego wzroku. Swoją dłonią odgarniał kosmyki włosów z mojej twarzy i patrzył w ten sposób, jakby chcial przeniknąć do mojej duszy, do moich myśli. Po chwili poczułam dotyk jego ust. Tak ciepłych, czułych. Pocałował mnie. Ale inaczej niż zwykle. Całował mnie tak jakby chciał przeprosić za wszystko. Odwzajemniłam pocałunek, zatapiając się w nim
. Delikatnie odsunełam się od niego, spojrzał mu w oczy i wtuliłam sie w jego ciało, od którego biło niesamowite ciepło. Siedzieliśmy tak w milczeniu. Oboje nic nie mówiąc cieszylismy się tą chwilą. Nie chcieliśmy jej końca, który miał nastapić. Czułam zmęcznie. Powieki zaczęły mi opadać i w jednej chwili zasnęłam.



***

"[...] a pocałunek, był niczym własne magiczne królestwo, miał własny szczególny język oraz geografię, fantastyczne mity i cuda od wieków."

*** 


___________

Nie rozpisałam się wiem i za to przepraszam. Obiecuje że kolejny rozdział będzie dłuższy ;) Na pewno dużo się wydarzy w najbliższym czasie w życiu bohaterów, zwłaszcza Dagi i Marco. 
Dziekuje za komnetarze pod rozdziałami. To właśnie one mnie tak motywują do dalszego pisania. Mam nadzieję że moje opowiadanie Was nie nudzi ;)
Udanego wieczoru ;D
Pozdrawiam
Pyśka 

 

12 komentarzy:

  1. Mnie na pewno nie nudzi!
    Cudowny rozdział jak zawsze :>
    Czekam na kolejny *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam twojego bloga !! Boski jest !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie jak zawsze *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne!
    Chciałabym, aby Daga była z Marco *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. AAAWWWWWW! Dagi i Marco! Marco i Dagi <3 kocham twojego bloga! Niczego w nim nie brakuje! Bosko poprostu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnee *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. TAK ! Mam nadzieję, że Daga będzie jednak z Marco. <3

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest świetne , ale jednak bym wolała żeby Daga była z Mario <333

    I zapraszam do mnie jak będziesz miała czas to luknij :D http://gotzeuska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam <33333
    i zapraszam do mnie http://trulululululululu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń