czwartek, 14 marca 2013

Rozdział XXIX " Pojedziesz do niego ? "


Dzień mijał za dniem. Kilka razy musiałam pojawić sie na policji w związku z tym co się wydarzyło. Złozyłam zeznania i tyle. Jakiś czas temu poinformowano mnie że strzaly zostały zadane przez nastolatka, który był pod wpływem narkotyków. Wróciłam na uczelnie i starałam się nadrobic zaległości. Chodziłam na treningi, mecze. Każdego dnia widywałam się z Lewym i Mario. Przychodzili do nas tak często, że czasami nie zauważałam kiedy wyszli a kiedy wrócili. Ale nie przeszkazdało mi to. Kochałam ich jak braci. Mogłam spedzać każdą wolną chwilę z tymi wariatami. Przyszła wiosna. Zrobiło się nareszcie ciepło. Wieczorami Marco zabierał mnie na spacery po Dortmundzie albo przesiadywalismy na balkonie podziwiając zachodzące Słońce. Przygotowywałam pracę na zajęcia gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Ukazał mi sie Lewy.
- Cześć Daguś- pocałował mnie w policzek i weszlismy do środka- Jak się czujesz?- zapytał
- W porządku- zawołałam z kuchni gdzie poszłam po sok pomarańczowy i szklanki
- A czemu pytasz?
- Ot tak. Martwię się o ciebie
- Naprawdę czuje się dobrze. A opowiadaj co u ciebie? Jak tam Ania?
- Też dobrze. Przygotowuje się do zawodów. Wiesz jaki dzień się zbliża?
- Wiem, doskonale wiem.
- I co zamierzasz zrobic?
- Nie wiem. Boję się wracać do przeszłosci. Do tego co było, ale obiecałem bez względu na wszystko że w tym dniu będę z nim
- Pojedziesz?
- Nie mam zielonego pojęcia. Co powiem Marco? Że gdzie jadę? Samej mnie nie puści do Polski, a nie chcę go okłamywać
- To powiedz prawdę
- Prawdę? Żartujesz? - zapytałam i usłyszałam wołanie Marco który właśnie wrócił
- Hej skarbie. Siemanko Lewy- odparł zadowolony
- To ja się będę zbierał. Daga innym razem dokończymy rozmowę- powiedział Lewy i wyszedł z mieszkania by nie dac Reusowi okazji do zadawania pytań
- Co się dzieje?- zapytał blondyn patrząc na mnie podejrzliwie
- Nic się nie dzieje. Naprawde- odparłam i go pocałowałam. Poszłam do naszej sypialni i z pudełka wyjęłam album ze zdjęciami o którym Marco nie wiedział. Przeglądałam stare zdjęcia wpominając przeszłość. Poznałam go dzięki Lewemu. Nie wiem dlaczego ale zawsze był dla mnie kimś ważnym. Kimś wyjątkowym. Chciał abym zostala, z nim. W Warszawie na Łazienkowskiej. Ja chciałam zmienić coś w swoim zyciu. Bez słowa wyjechałam. Zraniłam go i nie potrafiłam do niego zadzwonić. Wytłumaczyć. Przeprosić. Ale coć obiecałam. I teraz musze tej obietnicy dotrzymać. Otworzyłam szafę, wyjęłam walizkę i włożyłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Do sypialni przyszedł Marco
- Co ty robisz?
- Pakuję sie
- Jak to się pakujesz?
- Lecę do Polski na dwa dni. Nie gniewaj się.
- Ale cię tam samej nie puszcze.
- Przeciez rodzice po mnie przyjadą na lotnisko. To tylko dwa dni. W piątek już tutaj będę- obiecałam mu i nie próbował protestować. Za godzinę miałam lot do Polski. Blondyn odwiózł mnie na latnisko i pożegnał się. W samolocie napisałam wiadomość do Lewego:

Miałeś rację. Jestem już w samolocie. Nie wiem czy będę w stanie się z nim spotkać, ale będę mu kibicować. Właśnie jemu. Nie mów Marco o niczym. Powiedziałam że lecę do rodziców. W końcy kiedyś będę musiała spojrzeć mu w oczy, ale nie wiem czy już jutro.

________

Rodzice byli zaskoczeni moją niezapowiedziana wizytą, ale zadowoleni na mój widok. Mama przygotowałą wspaniały obiad. Trochę pogadalismy i poszłam do mojego dawnego pokoju. Nic się w nim nie zmieniło. Białe meble, ogromne łóżko i mnóstwo poduszek. Na ścianach plakaty Legii Warszawa i BVB oraz zdjęcia z dzieciństwa. Z Lewym i z nim. Właśnie z nim. Spojrzałam na tego wesołego chłopaka o przenikliwych oczach na kóre opadała delikatnie skośna grzywka. Wzięłam długą kąpiel, ubrałam się i ruszyłam w kierunku Łazienkowskiej. Dzisiaj był właśnie ten mecz na którym obiecałam ze będę bez względu na wszystko. Wyszli na murawę. Rozglądał się ale mnie nie zauważył. Wygrali. To się liczyło dla mnie. I jego bramka. Ta jedna jedyna. Wyjątkowa, bo dająca zwycięstwo. Stałam na parkingu. On też tam był, ale nie potrafiłam podejść do niego. Spojrzeć mu w oczy. Bałam sie. Odeszłam. Jak to ja. Uciekłam od problemów, bo nie potrafiłam ich rozwiązać. Przyszłam do domu, zamknęłam się w moim przytulnym pokoiku, schowałam twarz w poduszkę i płakałam. Przeleżałam cała noc w pokoju. Rano miałam samolot powrotny. Rodzice chcieli abym jeszcze została, ale obiecałam Marco że już będę dzisiaj w Dortmundzie. Jak się okazało dzisiaj Lewy robił imprezę u siebie. Z lotniska odebrał mnie blondyn, pojechalismy do domu się przebrac a później do Lewego.
- No jesteście w końcu- powitał nas 
- Daga nie wiedziała w co się ubrać- zaczął żartwoać Reus
- Ja? To ty stałeś godzinę przed lustrem przymierzając wszytskie ciuchy po kolei- w tym momencie wsyzscy zaczęli się śmiać. Było naprawdę fajnie, chociaż większość gości była już wstawiona. Kuba, Marco i Mario zabawili się w karaoke a ja siedziałam na kanapie naśmiewając się z nich. Nagle obok mnie ktoś usiadł. Lewy.
- Rozmawiałaś z nim?
- Nie. Widziałam go ale nie miałam odawgi podejść i porozmawiać- powiedziałam spusczając głowę. Usłyszałam rozlegający się dzwonek do drzwi. Robert wstał i poszedł otworzyć drzwi.
- Wiedziałem że przyjedziesz!- usłyszałam słowa Lewego dobiegające z przedpokoju. Spojrzałam za siebie i go ujrzałam. Był  tutaj. Kilka metrów dalej. Patrzyłam na niego, a on na mnie. 
- Kuba.....- wiedziałam że mogę tego żałować, ale podeszłam do niego i go przytuliłam. Czułam ja wplótł swoje dłonie w moje włosy. Był blisko. Czułam przyspieszone bicie jego serca. Wiedziałam że teraz ranię Marco przytulając na jego oczach obcego mężczyznę, ale nie potrafiłam od niego się odsunąć. Panowała cisza, ale w końcu zapytał
– Dlaczego nie zadzwoniłaś?
– Nie mogłam.
– Ale dlaczego?
– Na sam dźwięk twojego głosu zmieniłabym zdanie i zostałabym z tobą w Polsce.




***


Cofam się pamięcią do chwili, kiedy się to zaczęło, ponieważ wspomnienia to jedyne, co mi pozostało.


*** 


_______
I co ja robię? Po takich przezyciach Daga w końcu związała się z Marco a ja znowu mieszam jej w życiu poprzez pojawienie się jej pierwszej wielkiej miłości sprzed kilku miesięcy. Z kim będzie Daga? Jak zareaguje Marco ? Kim jest nowy bohater? Na te pytania odpowiedź już w krótce :)

Pozdrawiam
Pyśka 

11 komentarzy:

  1. Jeju, biedna ta Daga, wiecznie jacyś mężczyźni wokół niej ;_;
    A już myślałam, że wszystko się ułoży i Marco iDaga będą razem..a tu jednak niespodzianka :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj , jak ty uwielbiasz mieszać ^^ Wydaje mi się ,że to będzie Jakub Kosecki.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to może być Kubuś Kosecki <3 !

    Ale bym nie chciała , żeby Daga była z Legionistą !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę ,ze to Kuba Kosecki :3
    Rozdział genialny <3
    Ona ma być z MARCO <3 Chciałabym *.*
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie tylko nie Kosecki ! :O
    Ale fajnie , fajnie . Znowu się rozkręca akcja;d
    i zapraszam do mnie http://trulululululululu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wolę żeby była z Marco! :3
    Genialne te opowiadanie <3
    Dawaj szybko nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  7. http://alicja-lukasz-story.blogspot.com/ zapraszam..;) Genialny blog..:P

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham twojego bloga :) świtny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Wawrzyniak? Kosecki? o.O Mam nadzieje że Kosaa <3 heh
    Rozdział genialny!
    Czekam na następny!
    Błagam dodaj jak najszybciej!


    Przy okazji zapraszam do mnie :)
    http://izakubastory.blogspot.com/2013/03/rozdzia-49.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosecki ?! ;o
    Jeju super rozdział, mieszasz ale świetnie ;d Czekam na kolejny i zapraszam do mnie, nowy rozdział
    http://krok-w-strone-lepszego-zycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosa! Albo jakiś inny koleś :D Wiemy że to mężczyzna :) Świetny czekam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń