niedziela, 3 marca 2013

Rozdział XVI " DAGA, KOCHAM CIĘ DO CHOLERY!!! JAK WARIAT!! ROZUMIESZ?! NIE CHCĘ CIĘ ZNOWU STRACIĆ ! "


Siedziałam nad jeziorem. Nie chciałam do nich wszystkich wracać. Ja naprawdę nie chcę do tego wracać co było. Potrafiłam mu wybaczyć, wieć dlaczego oni jakoś nie potrafią. Rozmyślałam o tym wszystkim, gdy usiadł obok mnie Marco.
- Dlaczego to robisz?- zapytał
- Co robię?
- Wiem, że jej nie znosisz. Przez nią nie jesteśmy razem, a mimo to traktujesz ja jak przyjaciela
- Dlaczego myślisz że jej nie znoszę? Nie znam jej, ale chce poznać. Widzę że jest dla ciebie ważna to przynajmniej staram sie byc dla niej mila, w przeciwienstwie do nich
- Nie miej im za złe. Nie chcą zebys cierpiala i tyle.- powiedzial i mnie przytulil na pocieszenie
- Zalezy ci na niej, prawda?- zapytałam po chwili
- Tak, ale nie zamierzam tego drążyć.- odparł ze smutkiem
- Jak to ? Dlaczego?
- Bo mi zależy. Na tobie mi zależało i jak to się skończyło? Straciłem cię a w dodatku skrzywdziłem. Nie chcę popełnić tego samego błedu
- Marco, nie popełnisz. Nie możesz ciągle patrzeć wstecz i rozpamietywać. To że nam się nie udało nie znaczy że wam się nie uda. My po prostu do siebie nie pasujemy. Może to zbyt duża różnica wieku, róznica charakterów. Ale źle na tym nie wyszliśmy. Wiemy że do siebie nie pasujemy i zostalismy przyjaciółmi. Mam nadzieje że na zawsze. Walcz o nią. Pasujecie do siebie. Uwierz mi- po tych slowach blondyn patrzyl na mnie ale w koncu powiedzial
- Nawet nie wiesz jak sie ciesze ze cię mam- pocałował mnie w czoło
- Ja też się cieszę że mam ciebie obok. Idź i walcz. A i nie mów im gdzie jestem, chce posiedzieć chwile sama.
- Dobra, dzięki za wszystko- pożegnał się i poszedł. Siedziałąm jeszcze dość długo nad jeziorem, ale zrobiło się chłodno, więc udałam się do hotelu. Gdy weszłam do środka zobaczyłam w oddali jak Marco świetnie się bawi z Victorią. Zobaczyli mnie oboje, usmiechnęłam się i odeszłam. Udałam się w kierunku pokoju. Gdy tylko otworzyłam drzwi wszyscy rzucili się na mnie.
- Dziewczyno, gdzieś ty była?- zapytał wściekły Robert
- Byłam się przejść, a o co ta awanatura?- zapytałam oburzona
- Jak to o co? Martwiliśmy sie o ciebie. Balismy się że coś się stało- powiedzial Mario
- Bez potrzeby. Potrafię sobie radzić sama. A teraz nie udawajcie takich troskliwych i dobrych przyjaciół, bo wam to nie wychodzi
- No jak widać nie radzisz sobie. Zaprzyjaźniasz się z twoim wrogiem- krzyczał Mario
- Dosyć, przeginacie wszyscy. Nie poznaje was- zwrocilam sie do nich i ruszylam w kierunku drzwi
- Gdzie ty idziesz?
- Jak najdalej od Ciebie Goetze!!!- on ruszył za mną, chciał mnie zatrzymać. Na końcu korytarza stali Marco z Victorią przyglądając się co się dzieje
- Zostaw mnie raz na zawsze!!
- NIE!! DAGA, KOCHAM CIĘ DO CHOLERY!!! JAK WARIAT!! ROZUMIESZ?! NIE CHCĘ CIĘ ZNOWU STRACIĆ- wykrzyczał na cały korytarz. Chyba cały hotel go usłyszał. Po tych słowach, ale raczej wyznaniach obejrzałąłam się, spojrzałm na niego i odparłam:
- Gdybys mnie naprawde kochał, to byś mnie tak nie traktował. Zrozumiałbys co czuję i dlaczego walczę o ludzi, na których mi zalezy.- mówiłam ze łzami w oczach. Brunet podszedł do mnie i...
- Daga... proszę..- starał się mnie zatrzymać
- Nie, zostaw mnie teraz w spokoju. Juz i tak namieszałeś w moim życiu. Daj mi czas- poprosiłam i wybiegłam z hotelu. Ten stał patrząc jak odchodzę, ale nie ruszył za mną. Chyba dotarło do niego że to nie ma sensu.
- Stary, kierują nią emocje i …..- zaczął pocieszać swojego przyjaciela Marco
- Odwal się!! Wszyscy się odwalcie!!- wykrzyczał juz prawie ze łzami w oczach i zamknął się w pokoju. Usiadł na skraju łózka, wziął do reki koszulkę Dagi i wtulił w nią swoją twarz. Po policzku zaczęły mu spływać łzy. Mimo iż był facetem nie potrafił zapanować nad emocjami. Miał przed oczami brunetkę która stoi przed nim w owej koszulce, początkowo nieco speszona w jego mieszkaniu. Nie potrafił przestać o niej myśleć odkąd ją pierwszy raz zobaczył na parkingu przed Signal Iduna Park. Wspominał rozmowę z nią jak się poznali, pierwszy pocałunek gdy grali w butelkę, ich wspólną noc, buziaki na przywitanie, pożegnanie i każdy jej gest, nawet ten najmniejszy.
- Nie powinnismy z nim pogadać? - zapytał blondyna Robert
- Nie, nie teraz. On musi posiedzieć sam. - odparł Reus i poszedł z Victorią do pokoju


____________
Siedziałam w taksówce nie mając pojęcia gdzie jechać. Potrzebowałam czasu by odpocząć i przemysleć to wszystko. Za dużo ostatnio się działo w moim życiu. Postanowiłam pojechać do Polski, do rodziny. Rodzice byli zachwyceni moją wizytą. Starałam się nie pokazywać po sobie że sobie nie radzę. 


(Kilka dni później )
Siedziałam w łóżku trzymając laptopa. Jak zawsze miałam włączonego Skypa i Marco nie mógł przegapić takiej okazji i zadzwonił:
- Cześć Daguś. Co tam u Ciebie?
- Hej, w porządku- mówiłam bez przekonania
- Gdzie jesteś? Co się z tobą dzieje? -dopytywał blondyn
- W Polsce. Musiałam wyjechać
- Proszę, powiedz że nie na stałe?!
- Nie no co ty. Na kilka dni. Niedługo wracam, w końcu mecz jest nie? Muszę Wam kibicować1- oznajmiłam z uśmiechem na twarzy
- To dobrze. Będziemy potrzebować wsparcia. Cała drużyna. Rozmawiałaś może z Mario?- zapytał
- Nie, nie rozmawiałam z nim odkąd byliśmy w hotelu. A co u niego ?
- A jak myslisz? To nie ten sam człowiek. Zamknął się w sobie. Nie pojawia się na treningach, nikt nie potrafi do niego dotrzeć. Jak wrócisz to mu się zapewne polepszy
- Nie sądziłam że to się tak potoczy. 
- Dlaczego nie chcesz z nim być? On cię kocha jak wariat!- powiedział blondyn po chwili
- To nie tak że ja nie chcę z nim być
- To o co chodzi!?
- Nie jestem pewna czy go kocham. Jest dla mnie ważny. Był przy mnie kiedy potrzebowałam wsparcia i nie chcę mylić miłości z wdzięcznością. Zrozum mnie
- Staram się- odparł
- Dobra, koniec tematu o mnie i Mario. Co u Ciebie?- zapytałam 
- Jest ok- powiedział spuszczając głowę
- Ej, co się dzieje. Coś nie tak z Victorią?- domysliłam się że o chodzi o nią
- Nie, chodzi o to że ja i ona...- zaczął ale nie dokończył
- Jesteście razem, tak?
- No tak. - powiedział mało entuzjastycznie
- Powoli, bo nie rozumiem. Masz dziewczynę którą kochasz i się nie cieszysz?
- Bo ja nadal cie kocham i nie potrafię przestać, Daga. Zamieszkałem z Victorią, ale kiedy się budzę to mam nadzieję że będziesz obok mnie. Rozumiesz? Nie potrafię zapomnieć. To mnie przerasta
- Marco, proszę..- powiedziałam bo bałam się że nie wytrzymam i powiem mu że też nadal go kocham i dlatego nie chcę wiązać sie z Mario
- Wiem. To teraz nie ma znaczenia dla ciebie ale chcę żebyś wiedziała. Nawet nie wiesz ile bym dał aby cofnąć czas i nadal z tobą być- nastała chwila ciszy. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć
- Nigdy więcej mi tego nie mów. Nie wracaj do tego tematu.
- Daga...- zaczął
- Nie Marco. Ciągle mieszasz mi w życiu. Myślisz że jetsem w stanie zapomnieć o tym co mi zrobiłeś. Wybaczyłam ci ale to koniec.- powiedziałam ze łzami w oczach i się rozłączyłam. Teraz chciałam aby Mario był przy mnie i mnie przytulił. 

(Marco)
Jaki ze mnie kretyn- pomyślałem. Nie wiem co sobie wyobrażałem. Przecież to że ją kocham niczego nie zmieni. Za bardzo ją zraniłem i skrzywdziłem. Teraz sie tylko wygłupiłem i może właśnie zniszczyłem naszą przyjaźń. Ona ma rację. Muszę jakos zapomnieć a przynajmniej starać się żyć z tym. Ale nie wiem czy dam radę. Przecież jak ją zobaczę to mogę przestać panować nad sobą i co wtedy? Jeszcze jest Mario. Jest moim najlepszym kumplem i nie mógłbym odbić mu dziewczyny. Nie sa razem ale oboje się kochają. A Victoria? Nie wiem czy coś do niej czuję. Jest fajną dziewczyną ale nie jest Dagą. I to jest chyba mój największy problem. Muszą się z nią rozstać. Nie mogę jej wciąż okłamywać. Siedziałem rozmyślając o wszystkim i poczułem czyjeś dłonie na moich ramionach
- Marco wszystko w porządku?- zapytała mnie Victoria
- Tak, to znaczy nie. Musimy porozmawiać-
- Co się dzieje kochanie- zapytała mnie troskliwie
- Chodzi o Dagę. Nie mogę cię okłamywać. Nadal ją kocham i nie potrafię przestać. Chcę żebyś wiedziała- patrzyła na mnie a po jej policzkach zaczęły spływać łzy
- Domyślałam się. To fantastyczna dziewczyna. Walcz o nią
- Przepraszam- powiedziałem
- Nie przepraszaj. To nie twoja wina. Jutro przyslę koleżankę po moje rzeczy- powiedziała, wzięła torebkę i wybiegła z mieszkania. Siedziałem na kanapie myśląc czy postąpiłem słusznie. Dotarło do mnie że muszę odpuścić. Nie mogę znowu niszczyć jej życia. Z Mario będzie szczęsliwa, a tego pragnę najbardziej. Jej szczęścia. Złapałem za telefon i napisałem wiadomość do Dagi

Przepraszam za wszystko. Nie chciałem ci teraz jeszcze bardziej mieszać w głowie. Będzie najlepiej dla nas oboje jak o tym zapomnimy. Jak wrócisz do Dortmundu to daj znać. Przyjadę po ciebie na lotnisko. A i rozstałem sie z Victorią. Może cię to nie obchodzi ale chcę żebyś tak po prostu wiedziała. Nie pasowaliśmy do siebie i tyle. Czekam na twój powrót 
Marco :)

________________
Trochę namieszałam ;) jeśli się podobało to zostaw ślad po sobie :) Kolejny rozdział jak będzie 10 komentarzy. Zobaczę czy się Wam podobają moje wypociny heh :D
Pozdrawiam 
Pyśka


11 komentarzy:

  1. Kolejny raz powtarzam KOCHAM tego bloga! <3 Tyle akcji <3 aż się popłakałam sama nie wiem czemu :'(
    Rozdział zajebisty! Masz talent! Błagam dodaj jak najszybciej kolejny rozdział bo zwariuje!


    Przy okazji zapraszam do mnie :) Nowy rozdział!
    http://izakubastory.blogspot.com/2013/03/rozdzia-45.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ! Wspaniały boollgg

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne, masz wielki talent dziewczyno :)
    Czekam na kolejny rozdział :)

    Zapraszam do mnie, nowy rozdział :
    http://krok-w-strone-lepszego-zycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. pomieszanie z poplątaniem w tym rozdziale ;-)

    trudny wybór: bo chciałabym, aby Daga była z Mario, ale wtedy Marco byłby nieszczęśliwy i na odwrót...
    Czekam na kolejny :)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, swietne, swietne. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty rozdział *.* Kocham to opowiadanie :D Świetna akcja ;)
    Zapraszam do mnie:
    http://zdjecie-z-marco.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże piszesz cudnie. Nawet lepiej od mnie. Zazdroszczę troszeczkę. Masz talent dziewczyno. Na serio. Uww, nie mogę doczekać się nastęgo rozdziału. Dzięki za komentarz na moim blogu. Polecę twojego bloga moim znajomym. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham tego bloga. Ciebie też kocham za to jak piszesz. Oj, troche sie rospisalam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham tego bloga <3
    Ciekawe, co dalej się wydarzy ;)
    http://sylwunia09.blogspot.com/2013/03/rozdzia-33.html zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń